Ks. Adam Boniecki – „Lepiej palić fajkę niż czarownice”

bonieckilepiejpalićfajke

„Człowiek pewny swojej wiary nie będzie węszył jej prześladowań. I odwrotnie. To niepewność własnych przekonań budzi agresję obronną u wszystkich stworzeń, które atakują, nie widząc innego ratunku”. To tylko początek książki Lepiej palić fajkę niż czrownice. Książki, na którą składają się czterdzieści dwa felietony ks. Adama Bonieckiego. Człowieka, którego niezwykle cenię za erudycję, sposób bycia, pewność przekonań i spokój ducha. Ten spokój zachował nawet u Moniki Olejnik, a to nie jest proste. W programie Kropka nad i ksiądz został prowokacyjnie zapytany przez dziennikarkę o krzyż, a dokładnie: „Czy krzyż powinien wisieć w sejmie? Tak czy nie?”. Boniecki westchnął, popatrzył na nią swoim niepowtarzalnym wzrokiem i odpowiedział: „Obie odpowiedzi są prawidłowe…”. To zdanie jest potwierdzeniem zacytowanych na początku tej recenzji słów.

Podczas czytania książek mam pewien rytuał. Zawsze zaznaczam fragmenty, które w jakiś sposób są mi bliskie. Podkreślam, zaznaczam wykrzyknikiem. Tych wykrzykników sporo się tu znalazło… Sam tytuł (jakże zaczepny!), typowy dla humoru księdza Bonieckiego, jest aluzją do czasów średniowiecza, kiedy to na stosie palono niewinne kobiety (polecam książkę pt. Malleum Malleficarum). Ale odejdźmy od tych zabobonnego okresu. Skupmy się na rzeczywistości, na problemach współczesności, bo o nich w głównej mierze traktuje ten zbiór tekstów ks. Bonieckiego. Mowa tutaj m.in. o buncie (felieton pt. Wielkie ryzyko Pana Boga):

Życiodajne zmiany w Kościele z reguły dokonywały się dzięki ludziom, którzy ramy rozsadzali. Takim jak św. Franciszek i jego pierwsi towarzysze, bardziej przypominający hipisów niż czcigodnych zakonników. (…) Takim jak niektórzy współcześni papieże: Jan XXIII, Jan Paweł II. Nie łudźmy się: choć byli papieżami, to ich poczynania często budziły sprzeciw „dobrze myślących” ludzi Kościoła.

Czytając tekst pt. Ani miejscem, ani językiem, ani strojem można wnioskować, iż autor jest pacyfistą. Pokojowo budowane wspólne dobro narodów – to podstawa myślenia, jaką powinni przyjąć mocarze. Jednym z najpiękniejszych felietonów jest Pogarda i zgorszenie, w którym Boniecki mówi o szacunku do innych wiar i przyznaje, że z przykrością czyta na mszach świętych Psalm 115 czy też historię zawodów proroków Eliasza z prorokami pogańskimi… Podoba mi się ta szczerość wyznania.

Problem mam jedynie z felietonem o… Szatanie (Szatan, w którego nie wierzę). Ksiądz dowodzi, iż istnienie diabła jest niepodważalne, ale mylnie odbierany jest jego wizerunek. Uważa, że artyści (m.in. Nergal) malują go w taki sposób, że wiarę zamieniają w ponury żart, tworząc rozrywkowy satanizm. Zastanwiające… Ogólnie rzecz ujmując: książka warta uwagi, gdyż Boniecki na życie patrzy nie tyle z ambony, ile z ulicy prostych ludzi.