Mariusz Urbanek – „Broniewski. Miłość, wódka, polityka”

miłośćwódkapolityka

Broniewskiego z czasów szkolnych pamiętam mało. W głowie został mi tylko nieśmiertelny fragment: „Kiedy przyjdą podpalić dom/ ten w którym mieszkasz – Polskę…”. Jednak od pewnego czasu chodziła mi po głowie myśl, aby bliżej poznać życie poety i tak sięgnąłem po biografię Broniewskiego popełnioną przez Mariusza Urbanka. Wiem, że najbardziej liczy się książki treść, ale przyznam, iż okładka i tytuł zrobiły „swoje”. Są one adekwatne do życia Władysława Broniewskiego, który był bardzo kochliwy (choć prawdziwą miłością obdarzył tylko jedną kobietę, mianowicie Marię Zarębińską, ale o tym później); który pił alkohol litrami; który był komunistą, stąd czerwona barwa na okładce. Opisuję zazwyczaj te książki, które warto przeczytać. W tym przypadku jest podobnie.

404 strony, a na nich mnóstwo anegdot, opowieści, wzlotów i upadków utalentowanego człowieka. Jak doskonale wiemy, Broniewski jest utożsamiany z poezją żołnierską, bojową. Mało tego, jest w tym wiarygodny. Dlaczego? Otóż brał czynny udział w walkach I wojny światowej. W czasie kolejnej wojny został – na rozkaz gen. Andersa – oficerem Batalionu Szkolnego 6. Dywizji Piechoty. Nie bał się wojny, nie bał się walki. Żołnierze również lubili swojego nietuzinkowego kompana, który ulegając prośbom, recytował swoje wiersze. Relacjonuje jeden z wojskowych: „Wyjął małą książeczkę, potem notes… ale wyrecytował wiersz z pamięci, spokojnie, cicho, bez najmniejszego patosu, jakby czytając komunikat z gazety. Kompania skamieniała…”. W czasie wojny przebywał także w Jerozolimie, ale bardzo tęsknił za krajem. W końcu wrócił… Był w PRL-u bardzo poważaną osobą, bynajmniej nie przez serwilizm, ale wręcz odwrotnie! Oprócz haniebnego poematu pt. Słowo o Stalinie, zazwyczaj buntował się, mówiąc: „Prawdziwa poezja nie może poddać się partyjnym poleceniom”. Był człowiekiem, którego ludzie Polski Ludowej bardzo potrzebowali. Nie mowa tu o członkach PZPR, tylko o zwykłych robotnikach, szarych ludziach szarego kraju. Do legendy przeszły jego wieczory autorskie, kiedy to sale pękały w szwach, a społeczeństwo na fragment wiersza pt. Zagłębie Dąbrowskie : „By te słowa zabrał niejeden / jak lonty dynamitowe / na Hutę Bankową, na Reden… / – Zapalać! Gotowe?”, odpowiadało potężnym chórem:„Gotowe!”. Posiadał w sobie ducha rewolucji. Warto tu przytoczyć fragment  przybliżający moskiewskie zdarzenie: „Podczas akademii zorganizowanej w wypełnionej po brzegi wielkiej sali, Broniewski znów był pijany. Przysypiał i z trudem utrzymywał się na krześle. A jego przemówienie było najważniejszym punktem uroczystości. Kiedy nadszedł jego czas, wyjął kartki z zatwierdzonym w Warszawie przemówieniem i próbował czytać. Z kiepskim skutkiem. Wreszcie zirytowany odłożył kartki, potoczył wzrokiem po sali i zawołał: – Jeszcze Polska nie zginęła!”.

Potrafił wzbudzać emocje. Z biegiem czasu jednak coraz bardziej zatapiał się w alkoholu, a szczególnie „popłynął” po śmierci miłości swojego życia, wspomnianej już wyżej, Marii Zarębińskiej. Nawet kilkanaście lat po jej odejściu, poeta kupował świeże kwiaty i kładł koło jej zdjęcia. Posiadał w swoim życiu trzy żony, ale wydaje się, że to Zarębińska była tą jedyną… Jej brak nadrabiał wódką. Z treści możemy poznać szczegóły libacji, m.in. z K. I. Gałczyńskim. To już nie było zwykłe picie. W pewnym momencie wnuczka poety, Ewa Zawistowska, napisała w jednym z listów: „Dziadek o mało nie zapija się na śmierć”. Posiadał również kłopotliwy (dla znajomych) zwyczaj. Dowiadujemy się, że potrafił o trzeciej w nocy dzwonić do kolegów czy też koleżanek i recytować, z domieszką bełkotu, swoje wiersze. Z biegiem czasu dzwonił mniej, gdyż coraz trudniej szło mu mówienie. Zmarł w 1962 roku na raka krtani.

Na koniec chciałbym zaznaczyć, że książka Mariusza Urbanka pt. Broniewski. Miłość, wódka, polityka była i jest dla mnie kierunkowskazem w stronę wierszy Władysława Broniewskiego. I z każdym takim wierszem, utwierdzam się w przekonaniu, że był to mężczyzna, który oprócz talentu do picia wódki, posiadał również niebywałą zdolność pisania wybitnej poezji.