Maria Janion – „Kobiety i duch inności”

kobietyiduch

W ostatnim okresie zgłosiło się do mnie kilku maturzystów z prośbą o pomoc w przygotowaniach do egzaminu ustnego z języka polskiego. Co ciekawe, w każdym wybranym przez nich temacie wybrzmiewa słowo: „kobieta”. Motyw, stereotyp itd. Niby mało oryginalnie, ale jednak wciąż na czasie, wciąż fascynująco. Tym bardziej teraz, kiedy toczone są zaciekłe dyskusje o gender. Sporo więc artykułów, sporo literatury. Zapoznanie się z tym materiałem pozwala mi spojrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy, a nie tylko – jak to trafnie ujęła Joanna Bator – z perspektywy własnego czy cudzego krocza. Otwórzmy więc strony zapisane przez Marię Janion…

„Kobieta jest absolutną niewolnicą fallusa” – w taki sposób Janion spina w klamrę postulaty Otto Weningera. Autorka przytacza fragmenty jego książki pt. Płeć i charakter i oczywiście toczy z nimi boje. Nie zgadza się na uproszczenia typu: nie może być kobiecego geniusza; kobieta jest bezduszna; kobieta nie posiada głębi itd. Wytacza przeciwko tym sformułowaniom najcięższe działa. Odwołuje się m.in. do Archetypów i symboli Carla Gustava Junga: „psychologia twórczości jest właściwie psychologią kobiecą, albowiem dzieło twórcze wyrasta z nieświadomych głębi – z królestwa Matek”.

Bardzo ciekawym rozdziałem okazuje się „Bogini Wolności (Dlaczego rewolucja jest kobietą?)”. Janion walczy tu ze stereotypami na temat kobiet, zakorzenionymi w historii literatury (Schiller, Devance). Mowa tu o kategorii szaleństwa, o rzekomym rozkoszowaniu się okrucieństwem: „Kobiety posądzano o szczególny pociąg do okrucieństwa, do zadawania śmierci, do pełnego lubieżności przyglądania się torturom i egzekucjom. Mniemania podobne były od dawna rozpowszechnione, chociaż bynajmniej nie znajdowały potwierdzenia w praktyce historycznej”.

Maria Janion jest przede wszystkim wybitną badaczką epoki romantyzmu, a więc nie mogło zabraknąć tytułów z tegoż okresu. Wszak romantyzm – za sprawą Mickiewicza – namalował obraz Matki Polki. Kultowy, po dziś dzień wzbudzający wiele kontrowersji: „Mickiewicz był autorem (…) wiersza „Do Matki Polki”. Opiewał w nim kobiece męstwo, co miało potężne znaczenie dla ukształtowania się samoświadomości kobiet w Polsce. Tworzył też legendę ofiarnej kobiety polskiej, legendę, do której tak często potem Polki się dopasowywały w życiu. W efekcie romantycznych nakazów kobieta polska przyzwyczaiła się do dźwigania ciężarów życia rodzinnego i publicznego w cieniu i w milczeniu […]”.

Do Matek Polek dołączyły dziś matki feministki. To dzięki tym drugim mamy szansę (szczególnie mężczyźni) zastanowić się nad poważnymi słowami, które wypowiedziała w jednym z wywiadów psycholożka społeczna – dr Joanna Roszak: „Polska matka jest niedoceniana. I to czuje. Czy ktoś zauważy, że matka zbiera ciuchy z podłogi i przenosi do pralki? A jak mąż zarobi na nowy samochód, to jest w domu święto”. Warto, by kilku pyszałków zajrzało do tej literatury.