Maria Bogucka – „Bona Sforza”

Bona Sforza

Czuję sentyment do epoki Jagiellonów, a przede wszystkim do okresu zygmuntowskiego (1506-1572).  Sentyment ten nie rodzi się wcale z nostalgii za „potęgą”, a raczej ze szczególnego zainteresowania dwiema postaciami tamtych czasów: Stańczyk i królowa Bona Sforza. Obraz mądrego błazna, malowany ręką Jana Matejki, wisi nad mym łóżkiem. Przepadam za towarzystwem mądrych błaznów. Z kolei królowa Bona wprowadziła sporo fermentu w Koronie i na Litwie. Cieszę się, że książka autorstwa Marii Boguckiej burzy czarną legendę, która od wieków krąży wokół żony Zygmunta Starego.

Oskarżenia o: trucicielstwo, bezwzględny stosunek do swoich synowych (szczególnie do owianej literackością Barbary Radziwiłłówny – wielkiej miłości Zygmunta Augusta), manipulowanie polskim królem – ciągną się za Boną od wieków. Przyczyną powstania takich opinii zapewne był jej charakter. Bona przyjechała bowiem do nieznanego sobie kraju, ale nie bała się stawić czoła, przede wszystkim rozhulanej polskiej szlachcie. Bogucka pisze o królowej: „Nie znosiła anarchii i swawoli, toteż wielkie swobody polskiej szlachty musiały ją drażnić od samego początku (…)”.

Królowa była pewna siebie. Miała prawo, gdyż wychowywana była na „panią”. Dorastała we włoskiej rodzinie książęcej – pełnej polityków, artystów, humanistów. Zdobyła – za sprawą swego osobistego nauczyciela Chryzostoma Colonny – gruntowne wykształcenie. W 1518 roku przyjechała więc do Polski bez kompleksów, choć z wielkim szacunkiem dla króla, swego męża – Zygmunta Starego.  Czytając książkę Boguckiej, warto zwrócić uwagę na ceremonię przyjazdu Bony do dawnej stolicy Polski oraz opis zaślubin i koronowania: „Ślub był okazją do odbycia wielkiej biesiady literackiej, filozoficznej czy naukowej, w czasie której występowali czołowi nierzadko twórcy europejscy, współzawodnicząc o sławę, zaszczyty (…)”.

Bona starała się (z powodzeniem!) wprowadzić na dwór wiele nowych obyczajów. Strój; fryzury; równouprawnienie w kontaktach towarzyskich; odżywianie. „Włoszki, co cienko jadają” – tak mówili Polacy, przystosowani do ciężkiego żarcia, na widok stołu królowej i jej rodaków. Sforza jednak pragnęła, by uczta była okazją do dysputy, a nie tylko do „obżarstwa i opilstwa”. Nie podobało się to tradycjonalistom. Nie chodzi tu wyłącznie o obyczaje, ale i działania.

Bona inwestowała na Litwie, przykładała wielką wagę do rozwoju miast, zakładała nowe parafie i szkoły. Dbała o dobro dynastii, lecz także o przyszłość Polski. Bogucka chwali jej politykę,: „(…) polityka królowej była w większym stopniu dalekowzroczna niż wielu jej współczesnych i zgodna z najbardziej żywotnymi interesami Polski. Obok prymasa Łaskiego na dworze Zygmunta właśnie Bona – Włoszka! –reprezentowała kierunek działań przez niektórych badaczy nazywany „narodowym”. Po śmierci Zygmunta Starego i jej sprzymierzeńców, pozycja królowej słabła. Wpierw wyjechała na Mazowsze, a następnie do Włoch, gdzie otruta przez swego „zaufanego” Pappacodę, zmarła 19.11.1557 roku.

Wydaje się, że na tronie polskim w XVI wieku zasiadała wielka osobowość, której – sądząc po książce autorstwa Marii Boguckiej – nie potrafiliśmy docenić.

Czego zabrakło mi w pracy Boguckiej? Z pewnością anegdot, związanych z dworem Zygmunta i Bony. Polecam jednak serial pt. Królowa Bona (1980), gdzie w postać Włoszki wcieliła się Aleksandra Śląska. Może to być ciekawe dopełnienie wiedzy na temat okresu zygmuntowskiego, jak i omawianej książki – skądinąd bardzo rzetelnie przygotowanej pod względem faktograficznym.