Khaled Hosseini – „Chłopiec z latawcem”

file_6669

Podczas minionych wakacji zastanawiałem się nad lekturami, które chciałbym omówić z moimi podopiecznymi w trakcie roku szkolnego. Oprócz pozycji „z gwiazdką”, staram się zawsze wyszukać coś spoza szeroko rozumianego kanonu. Tuż przed wrześniem dowiedziałem się, że czeka mnie współpraca z uczniami trzeciej klasy gimnazjum. Już wiedziałem, że to doskonała okazja dla Chłopca z latawcem Khaleda Hosseiniego.

Ludzie Zachodu często z dystansem spoglądają na problemy Wschodu, szczególnie Bliskiego Wschodu. Stereotypowe odbieranie tamtejszej rzeczywistości wzmacnia wewnętrzne granice w europejskich głowach i duszach. Problem migracyjny potęguje niechęć do „obcych”. Media, co wieczór informujące o bombardowaniach, odebrały odbiorcy cząstki empatii. Nie jesteśmy w stanie, nawet w minimalnym stopniu, wyobrazić sobie dramatu tamtej strony świata. Lektura Chłopca z latawcem daje możliwość odbudowy wrażliwości i głębszego spojrzenia na portret – w tym wypadku – Afganistanu i Pakistanu.

Amir, narrator i zarazem główny bohater powieści, opowiada o Afganistanie w sposób nostalgiczny. Piękna kraina dzieciństwa, pełna przygód i zabaw, zostaje po latach zdeptana przez „buciory” polityczne. Jednakże do tego czasu, Afganistan to miejsce, w którym Amir wychowuje się z Hasanem – jednocześnie przyjacielem i służącym. Chłopców dzieli pochodzenie, religia i status, ale łączą zainteresowania, latawce i drzewo z wygrawerowanym napisem: „AMIR I HASAN – SUŁTANOWIE KABULU”. Przyjaźń pomiędzy dziećmi jest jednak obciążona przeszłością ojca Amira, a przede wszystkim jego zachowaniem wobec Hasana. Psychika Amira, przepełniona zazdrością i niespełnieniem, przypomina freudowski „teren walk i zamieszek przeciwstawnych tendencji”. Napięcie psychiczne przerasta bohatera w momencie, kiedy staje się świadkiem ulicznego gwałtu na Hasanie. Bierność, brak jakiejkolwiek reakcji w tak brutalnej sytuacji, skutkuje szeregiem kolejnych niemoralnych działań młodego Amira.

Pozornie szczęśliwe, dorosłe życie Amira na emigracji w USA zostaje zakończone wraz z telefonem Rahima Chana – dawnego przyjaciela domu w Afganistanie. „Przyjedź. Można znowu być dobrym” – mówi umierający Rahim. Powrót Amira do krainy dzieciństwa to początek działań zmierzających do odkupienia winy. Hosseini wprowadził w tym miejscu jedną z najbardziej smutnych, przygnębiających, bolesnych postaci w literaturze – Sohraba (syna zmarłego Hasana). Chłopczyk, pokiereszowany przez los, wychowywany w sierocińcu, skażony seksualną przemocą, próbuje odnaleźć się w świecie, który oferuje mu po części oczyszczony Amir. Owe próby okazują się ponad siły.

Końcowa scena powieści staje się jednak metaforą wolności i szansy. Amir, Sohrab i latawce…

„Spojrzałem w dół na Sohraba. Kącik jego ust uniósł się odrobinę. Uśmiech. Krzywy. Ledwie zauważalny. Ale uśmiech. Wśród krzyków i popychań dzieciaki rzuciły się w pogoń za latawcem swobodnie szybującym po niebie. Mrugnąłem powiekami i uśmiech znikł. Ale przed chwilą na pewno przemknął po twarzy. Widziałem.

– Chcesz, żebym złapał Ci tego latawca?

Grdyka uniosła się i opadła, gdy przełykał ślinę. Jego włosy rozwiewały się na wietrze. Chyba kiwnął głową.

– Dla ciebie tysiąc razy – usłyszałem swój głos.

Odwróciłem się i pobiegłem.

To był zaledwie uśmiech, nic więcej. Nie naprawił wszystkiego. Niczego nie naprawił. Tylko uśmiech. Drobiazg. […] Przyjmuję ten znak. Z radością. Gdy przychodzi wiosna, płatki śniegu też topnieją jeden po drugim. Być może właśnie zobaczyłem, jak stopniał pierwszy płatek”.

Uwolnione myśli frunące za latawcem dają nadzieję na ponadpokoleniowe wybaczenie. Kilka lat temu, podczas jednego z wykładów, profesor z literatury powiedział nam: „Jeśli nie macie czasu czytać wielu książek, to czytajcie tylko Szekspira. Tam wszystko znajdziecie”. Sparafrazuję… Jeśli nie macie czasu czytać książek, przeczytajcie chociaż Chłopca z latawcem. Tam wszystko znajdziecie.