Z korespondencji Flauberta

„Oto dlaczego kocham sztukę. Tam przynajmniej wszystko jest wolnością, w tym świecie fikcji. Jest się spełnionym, robi się wszystko, jest się jednocześnie królem i ludem, aktywnym i pasywnym, ofiarą i kapłanem. Żadnych ograniczeń: ludzkość jest dla ciebie pajacem na sznurku, któremu każesz skakać po skończeniu zdania, jak kuglarz każe mu to robić na końcu swojej stopy”;

„Jesteśmy robotnikami luksusowymi. Nikt nie jest więc dość bogaty, by nas opłacić. Jeśli chce się zarabiać piórem, należy pisać do dzienników, dla teatru, bądź uprawiać felietonistykę. Bovary przyniosła mi… 300 franków, które ZAPŁACIŁEM, i nie zobaczyłem z nich ani centyma. Obecnie doszedłem do tego, że udaje mi się zapłacić za mój papier, lecz już nie za zakupy, podróże i książki, których wymaga moja praca. I, w głębi duszy, uważam, że to dobrze (lub udaję, że to dobrze), gdyż nie widzę związku, który istnieje między pięciofrankówką a ideą. Należy kochać Sztukę dla samej Sztuki; inaczej, najskromniejszy zawód wart jest więcej”