100-lecie śmierci czciciela tajemnic

Lubię czytać książki na głos, z odpowiednią intonacją i kreśleniem przy tym kształtów w powietrzu za pomocą rąk. Nawet moi uczniowie mówili: „Pan Żyła rękami macha jakby odlatywał”. No tak… Literatura wymaga oddania. Szczególnie literatura Tadeusza Micińskiego. Kilka tygodni temu zostałem jednak bardzo szybko sprowadzony na ziemię.  Powróciłem bowiem do Xiędza Fausta. Czytam w natchnieniu: pauzy, szept, krzyk. Zanurzam się w narracji, w magicznym pokoju tytułowego bohatera. Spoglądam na trumnę, w której X. Faust ma w zwyczaju… spać. Co??? Tego już moja niewiasta, która w skupieniu przysłuchiwała się historii, nie wytrzymała. „Ten Miciński miał jednak coś z głową” – skonstatowała.  No cóż.  

micinski-1W  lutym 1918 roku Miciński został zamordowany w tajemniczych okolicznościach na terenach dzisiejszej Białorusi. 100 lat później do Białegostoku zjechało kilkunastu fascynatów, by wziąć udział w dwudniowej konferencji naukowej Tadeusz Miciński i ludzie epoki. Współcześni i potomni wobec pisarza i jego dziedzictwa. Było nad czym rozprawiać, było czego posłuchać. Jesteśmy wszak – jak to napisał prof. Jarosław Ławski – „na progu nowego etapu interpretacyjnej przygody z Micińskim”. Chętnie podłączam się do grupy ludzi, która bierze w tej przygodzie udział. Niestety nie dotarłem pierwszego dnia obrad ze względu na szwedzkie obowiązki… Miciński – Witkacy, Miciński – Leśmian, Miciński – Iwaszkiewicz, teoria psychiki Micińskiego, Miciński w prasie początku XX wieku, Miciński w Internecie. Jest czego żałować!!! Ale na szczęście pozostał dzień drugi. Tutaj bohater był zestawiony z Bolesławem Prusem, Szekspirem. Noc rabinowa zyskała nowe tropy interpretacyjne dzięki dr Helenie Nielepko z Uniwersytetu w Grodnie. Owo wystąpienie potwierdziło też moją słabość do języków wschodniosłowiańskich. Wyszedłem na mównicę jako ostatni i zakończyłem – jak to zwykle w moim przypadku – Micińskim w heavy metalu. Tym razem jednak nie było gorąco jak w piekle. Wprost przeciwnie… Rządziła poetyka chłodu.

Konferencję uczciłem w metalowym towarzystwie. Dr Marcin Bajko wygłosił referat Miciński jako poeta subkultury metalowej, Mariusz Doering (tak, dobrze kojarzycie. To Nantur z Sacrilegium!) też przybliżał muzyczne konotacje z czcicielem tajemnic. Tematów do rozmów więc nie brakowało, a i dźwięki pod gusta. Danzig, Judas Priest, Woda Kostrzewskiego, Bathory… Po którymś z kolei toaście doszliśmy z Nanturem do wniosku, że Marcin może być następcą prof. Gutowskiego i prof. Ławskiego. Z pewnością to sen niezwykły i heroiczne zadanie, ale do zrealizowania. Tego Ci życzę przyjacielu z Białegostoku i jeszcze raz dziękuję za książki. Przekaż proszę prof. Ławskiemu: „Tak. Metalowcy już pojechali, ale zapakowali do torby najlepsze wspomnienia”. Do zobaczenia i wyczekuję kolejnych tomów pism rozproszonych Micińskiego!

PS Ubolewam nad faktem, że w mediach cisza o stuleciu śmierci tak oryginalnego, polskiego artysty. A przydałaby się, oj przydała, rzetelna dyskusja wokół jego spuścizny w kontekście aktualnych wydarzeń politycznych i nadchodzącego jubileuszu odzyskania niepodległości. Pozwolę sobie zacytować fragment artykułu Tadeusz Miciński i wiele Polsk Andrzeja Nowickiego:

„Minęło sto lat, w których spotkało Polskę wiele krzywd, ale i Polacy wyrządzili wiele krzywd własnym mniejszościom narodowym i sąsiadom. Nie przewidywał Miciński, że tyle podłości ujawni się w „polskiej duszy”. Choćby ze względu na Micińskiego, nie wolno tej podłości ukrywać, ale trzeba ją wypalać żelazem bezwzględnego potępienia dla tych, którzy na hasłach nacjonalistycznych chcą zbić kapitał polityczny i trzeba się zabrać wreszcie do wychowywania tych, którzy takie hasła bezmyślnie powtarzają i wypisują, tworząc przed światem obraz Polski ciemnej i zacofanej”.