Dziennik sztokholmski [14 XI – 20 XI]

14 XI 2018 – W Polsce często narzekałem na spóźnienia pociągów, szczególnie zaś autobusów, którymi podróżowałem codziennie do szkoły. „50”: Czechowice-Dziedzice – Bielsko-Biała, później przesiadka na „1” do Cygańskiego Lasu. Nierzadko zdarzało się, że autobus się spóźniał, bądź po prostu nie przyjeżdżał. Rzucałem wtedy pod nosem kilka nieparlamentarnych słów, czasem nawet oberwało się polskim realiom. Teraz już wiem, że nie tylko w Polsce zdarzają się obsuwki. Szwedzi jednak tuszują je w zabawny sposób. Przykład. Na tablicy informacja: „Sztokholm City – 5 min”, po czym pięć minut mija, a tu ani pociągu, ani żadnej informacji o opóźnieniu. Tylko lekko zauważalna zmiana na tablicy: „Sztokholm City – 4 min”. Bawi mnie to naginanie rzeczywistości na poziom akceptowalnej poprawności. A może to już jakiś zbadany zabieg psychologiczny?

20 XI 2018 – Ostatnie wieczory upływają mi przy serialu Narcos o historii Pablo Escobara. Plata o plomo” („srebro albo ołów”) – najsławniejsza sentencja Escobara nadal rozbrzmiewa w różnych kontekstach. Pisałem już o młodym Argentyńczyku, z którym pracuję. Nie mogliśmy się nadziwić, że odważył się w tak młodym wieku przeprowadzić do Szwecji – do zupełnie innej mentalności, kultury, atmosfery. A że wcześniej rozmawialiśmy o Narcos (słuchaliśmy też piosenki „Tuyo” Rodrigo Amarante), odpowiedział na nasze zdziwienie krótko, cytuję z pamięci: „En Argentina pocos plata, mucho plomo”.