Inny PUNKt widzenia – odcinek I [„Mydełko Faanem Footbolu”]

Kronika zamknięta. Mam nadzieję, że otworzymy ją w 2028 roku na pierwszym spotkaniu po latach. Tymczasem życie toczy się dalej, a spraw do opisywania nie brakuje. Postanowiliśmy więc z Mateuszem Antczakiem (którego traktuję i jako ucznia, i jako „głos” uczniów) stworzyć cykl Inny PUNKt widzenia*. Od września dzieli nas Morze Bałtyckie, ale łączy chęć drążenia rozmaitych tematów. Szkolnych, piłkarskich, muzycznych itd.

Inny PUNKt widzeniaInny PUNKt widzenia. Z jednej strony Wasz szkolny kolega, z drugiej –  znany Wam nauczyciel. Pamiętacie scenę z Gombrowicza i profesora Bladaczkę? „Słowacki wielkim poetą był!” i ripostę ucznia: „A mnie on wcale nie zachwyca!”? Znajdziecie tu podobne starcia! Inny PUNKt widzenia –wymiana poglądów, konfrontacja zdań, której głównym założeniem jest sprowokowanie czytelnika do objęcia własnego stanowiska, zaproszenie do dyskusji i… myślenia! Bo myślenie jest cechą ludzi wielkich (nie mylić z dużymi głowami)!

Mydełko Faanem Footbolu [M.A.]

Disco polo… ach, już sama nazwa budzi w nas patriotyzm oraz sarmackie poczucie wyższości nad innymi nacjami. Fenomen socjologiczny, dzięki któremu należymy do elitarnej, wąskiej grupy państw, mogącej pochwalić się własnymi gatunkami muzycznymi. Nasz polski epikureizm… Chluba narodu, cechująca się prostotą wszystkich warstw.

Disco polo jest także nieodłącznym elementem nadwiślańskiego piłkarskiego świata. Co zapewnia tej muzyce niezachwianą pozycję na szczytach playlist granych w szatniach sportowych? Zmęczony zawodnik, przytłoczony presją oraz oczekiwaniami wobec jego gry tysięcy fanów, po zejściu z boiska marzy wyłącznie o odpoczynku – fizycznym, a przede wszystkim psychicznym. Nie szuka inteligentnych rozmówców, nie stara się przeprowadzić dogłębnej analizy zakończonej rywalizacji. Chce się od tego „odciąć”. W tym momencie na pierwszy plan wysuwa się muzyka disco polo: przesyt optymizmu, utwory, których tekst pozbawiony jest trudnych słów, łatwe do zapamiętania, banalne melodie. Piłkarze nie mają ochoty intepretować ekscentrycznych myśli Freddiego Mercury’ego, słuchając sześciominutowego Bohemian Rhapsody. Wolą wraz z dziesięcioma innymi facetami podśpiewywać pod prysznicem: „Siabada, siabada, ty i ja. Mydełko Fa”. Miejsce głównie kojarzone z przepoconymi strojami obrazuje również ogólnokrajowe zainteresowanie trywialną muzyką.

Polacy są głodni banału. Posiadając nieograniczony dostęp do wszystkich rodzajów muzyki, sięgają po tę najłatwiejszą w odbiorze. Teksty oparte na podziwie piękna kobiety lub nieustającej zabawie pozwalają ludziom odetchnąć od nieustannej pogoni za pieniędzmi oraz zapomnieć o pozbawionym empatii pracodawcy. Dwugodzinny koncert na Stadionie Narodowym naczelnego redaktora TVP – Zenona Martyniuka pozwala 30-tysięcznej publiczności zatracić trzeźwość umysłu. Napoić się nadzieją oraz optymizmem przed powrotem do codziennych obowiązków. Legalny narkotyk… podobnie szkodliwy i destrukcyjny dla mózgu.

Tak więc disco polo to kicz, który, właśnie dzięki swej banalności i prostocie, stanowi ważny element funkcjonowania społeczeństwa. Jak śpiewa Arkadiusz Jakubik: „Najlepsze są te teksty, które nie niosą treści”. Pocieszający jest fakt, że we współczesnym świecie, w którego słowniku wykreślono pojęcie constans, wszystko przemija i odchodzi w zapomnienie. Prawdopodobnie za pewien czas disco polo zostanie wyparte kolejnym tworem zaspokajającym potrzeby ówczesnego społeczeństwa… Lecz kto wie, może za kilkadziesiąt lat zespoły ludowe zamiast śpiewać Hej, sokoły wykonywać będą Jesteś szalona albo Ona tańczy dla mnie?

Panie Mateuszu, jestem ciekaw reakcji. No i może doczekamy się odpowiedzi, dlaczego na Pańskich lekcjach brakowało disco polo, tylko ciągle ten rock i rock? 🙂

Mydełko Faanem Footbolu [M.Ż.]

Mateuszu, nie spodziewałem się tego po Tobie. Pierwszy odcinek cyklu, a Ty mnie wrzucasz w rytmy disco polo? Gratuluję odwagi. Spróbuję wybaczyć i napisać coś konkretnego, ale chyba nie będzie to łatwe zadanie.

Muzykę disco polo usłyszałem w dojrzałym wieku, miałem bowiem pięć lat i spory już bagaż przedszkolnych przygód.  Po zajęciach pradziadek zabierał mnie do siebie, częstował budyniem, świeżą bagietką z masłem, gazetą sportową i programem… Disco Relax. Niepodzielnie rządził wtedy niejaki Antoś Szprycha.  Wyobrażasz sobie to okrutne zderzenie młodziutkiego umysłu ze „sztuką” Antoniego? Siłą rzeczy wyszedłem mocno poturbowany. Rekonwalescencja przebiegła sprawnie, ale trauma powracała… Także podczas pracy w naszej szkole. Dwa przykłady. Wybrałem się z trenerem Galą i chłopakami na mecz wyjazdowy. Rozmawiam o polityce z Panem Wojtkiem kierowcą, gdy nagle dochodzą do nas dźwięki, wśród których Guzdi próbuje śpiewnie przekonać, że coś jest „miód malina”. Czy przekonał? Raczej nie, chociaż kilkanaście miesięcy później, podczas komersu gimnazjalnego, pląsałem w najlepsze. Druga sytuacja… Zabrałem uczniów z klasy piątej (dziś już „6”) na widowisko teatralne wystawione na lodzie w hali „Unii” Oświęcim. Oczekiwanie na akt I. Organizatorzy postanowili umilić ten czas hitami disco polo. Nie mogłem uwierzyć, kiedy ponad dwa tysiące dzieciaków zaczęło śpiewać ze Sławomirem każde słowo! Zgroza 🙂 Uświadomiłem sobie, że nie ma żartów. Ty też to sygnalizujesz.

Szatnia piłkarska. Po meczach rzeczywiście pada AKCENT na disco, a oczy zielone ze zmęczenia szukają chwil ulotnych jak…?  I już słyszę euforyczne porównanie: „Jak motyle!”. Naprawdę krzywdzi to moje uszy, ale nie zamierzam walczyć ogniem i mieczem. Nie zamierzam na siłę puszczać Mercury’ego, chociaż podałeś niefortunny przykład. Zapomniałeś o We Are the Champions? Z drugiej strony, co masz do Mydełka Fa? Znakomicie uzupełnia się z wodą prysznicową i kojąco działa na wyczerpany rywalizacją organizm.

Disco polo to dla mnie żart, kompletna prymitywizacja muzyki, bezguście, kpina i coś jak w piłce nożnej kopanina, ale… Kilka lat temu Włodzimierz Szaranowicz powiedział podczas uroczystości zamknięcia zimowych igrzysk olimpijskich w Rosji: „Lepiej robić najdroższe igrzyska niż najtańsze wojny”. Lepsza najtańsza radość niż najdroższy smutek. Oczywiście we właściwym kontekście.

Nie sądzę jednak, że disco polo skrywa tyle amunicji, by zadziałać kulturotwórczo. Przetrwa, ale nic więcej. To nie rock! Napisałeś: „Polacy są głodni banału”. Uproszczenie. Uogólnienie. Nie zgodzę się z  Tobą. Polacy są przejedzeni banałem! Dowodem niech będzie przepiękny „Koncert dla Niepodległej” z okazji 100-lecia Niepodległości Polski (tutaj), który oglądałem po drugiej stronie Bałtyku. Nie usłyszysz Bayer Full! Postawiono na pieśni ludowe, na utwory Czerwonych Gitar, Niemena, Kultu, Perfectu. Głębokie treści, tożsamość! Stąd też takie piosenki u mnie na lekcjach. Unikałem drogi od przedszkola do disco „pola”. Po prostu nie chciałem wywieść Was w pole. A już nie daj Boże w disco „pole”.

* W nazwie cyklu oczywiście odwołaliśmy się do  programu „Inny punkt widzenia” ś.p. Grzegorza Miecugowa. Jeśli inspiracja, to tylko od najlepszych.