Dziennik sztokholmski [7 III 2019 – 26 III 2019]

7 III 2019 – Powrót do Szwecji po kapitalnym początku trasy promującej najnowszy album zespołu KAT – „Popiór”. W Warszawie wielkie, metalowe święto. Pełna „Progresja”, ognisty koncert i równie ognista jego późniejsza celebracja razem z przyjaciółmi, muzykami i fanami: Łukaszem Orbitowskim, Nergalem, Barielem i wieloma innymi osobnikami, którzy – tak jak tytułowa postać katowskiej płyty – też nie jedno, nie dwa piórka już pogubili… Miałem zaszczyt zrobić zdjęcie Romanowi i Nergalowi, które lider Behemotha opublikował nazajutrz na swoim profilu z wiele znaczącym komentarzem: „With Roman Kostrzewski. The man, the myth, the legend. I could go on forever talking bout how great imprint he left on me and my band… anyways loved every bit of last night gig in Warsaw. A night to remember”. Dwa dni później Gdańsk, takie posiedzenie “Parlamentu” to ja rozumiem!

Wszystkich idących w stronę peronów dworca centralnego w Sztokholmie wita niebiesko-żółty napis: „Här jobbar flator, muslimer, kurder, bögar, judar, afrikaner, asiater, svennar och många fler. Det funkar riktigt bra”. Zdecydowanie lepszy kierunek niż ten, który wskazuje komorę gazową dla wyznawców innych religii, tudzież przedstawicieli innych ras.

15 III 2019 – Zbieranie materiałów do książki. Rozmowa telefoniczna z Jackiem Sylwinem nie tylko o TSA i festiwalu w Jarocinie, ale także o obleśnej propagandzie, która swego czasu dotknęła Czesława Niemena w Sztokholmie. Cytuję: „W stanie wojennym, a szczególnie tuż po jego ogłoszeniu, wszystko było zablokowane, środowisko artystyczne bojkotowało media (które były wyłącznie państwowe), nikt nie wyjeżdżał za granicę. Stan wojenny dla wielu ludzi był tragedią, dla wielu artystów był rynkową śmiercią, dla wszystkich najstraszniejszym aktem podziału społeczeństwa. Ku zdziwieniu wszystkich i samego Czesława w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia Telewizja Polska wyemitowała program z jego wywiadem i muzyką. W branży zawrzało, przedziwnych komentarzy nie było końca. Niesłychana spekulacja władz spowodowała, że świetny wywiad dla telewizji, który Czesław nagrał na parę tygodni przed stanem wojennym, został wyemitowany bez jego zgody w „wojenne” święta i w konsekwencji postawił go w bardzo dwuznacznym świetle (vide komentarze w Wolnej Europie). Czesław był zrozpaczony. Wkrótce przyszło zaproszenie do Szwecji. Tak się złożyło, że pojechaliśmy w niespotykanym składzie. Czesław chciał powrócić na koncertach w Szwecji do swoich wielkich przebojów i równocześnie zademonstrować swoją niezachwianą artystyczną klasę. To było dla niego najważniejsze (…). Koncert w Sztokholmie w pięknej sali koncertowej był jednym z najważniejszych koncertów podczas całej trasy. Okazał się dramatycznym przeżyciem i jednym z najtrudniejszych naszych doświadczeń. Kiedy po próbie i krótkim odpoczynku w hotelu udaliśmy się na koncert, okazało się, że nie mamy dostępu i nie możemy wejść do sali koncertowej. Przed gmachem i wejściem służbowym stał tłum, który nie chciał nas wpuścić do środka. Nie chciał dopuścić do koncertu. Blokada trwała do momentu kiedy szwedzka policja utorowała nam drogę. To było dramatyczne. Usłyszeliśmy okrzyki po polsku: „Zdrajca, czerwone pająki, czerwone paszporty, szmaciarze, komunistyczne świnie” itp. Gdyby nie policja, mogło dojść do rękoczynów, bo przepychanka była dość ostra. Na szczęście dotarliśmy bez szwanku do środka. Byliśmy zdruzgotani. Na sali, która mieściła ok. 2000 miejsc, pojawiło się ok. 150 osób. Okazało się, że to najwierniejsi fani Czesława. To był nieprawdopodobny koncert. Czesław i muzycy dali z siebie wszystko i przez ponad 2 godziny całe towarzystwo, jak na prywatnym wspaniałym przyjęciu, odśpiewało wszystkie największe przeboje Mistrza: „Dziwny jest ten świat”, „Pod papugami”,  „Sen o Warszawie” itd.  Czesław płakał, a my razem z nim (…). Następnego dnia wróciliśmy do kraju, gdzie przywitali nas z uśmiechem żołnierze ustawieni z karabinami i czołgami na bramkach kontrolnych wzdłuż całej trasy między Szczecinem i Warszawą” [fragment z tekstu Rockowe wspomnienia Jacka Sylwina]. Historia magistra vitae est – warto zapamiętać, mój drogi rodaku.

26 III 2019 – Powoli do Sztokholmu wkracza wiosna. Miasto wieczorową porą jest bajkowe. Czar pryska, kiedy przechodząc obok przyrożnej piekarni, z głośników napiera na mnie… disco-POLO!!! Chociaż polscy piekarze są wspaniali, to z tej mąki chleba nie będzie.