Dziady bez idei, czyli Bal u Senatora Karczewskiego

„Ja, Mateusz Żyła, nauczyciel języka polskiego z pięcioletnim stażem, z przyjemnością i niezwykłą ekscytacją przyjmuję oficjalne zaproszenie na bal Dziady bez idei, który odbędzie się w gabinecie Szanownego Senatora, a nawet Marszałka Rzeczpospolitej Polskiej Stanisława Karczewskiego”… Widzę i słyszę, że wpadłem do kraju w odpowiednim momencie. I chociaż dochodziły do mnie konkretne i mniej konkretne informacje, to od dziś zapaliłem się maksymalnie! POPIERAM STRAJK NAUCZYCIELI! Podpisuję się pod wszelkimi apelami wspierającymi tę największą mobilizację w historii Związku Nauczycielstwa Polskiego!

Ktoś może mi zarzucić: „Pięć lat w szkole? Co Ty syneczku możesz wiedzieć?”. Śmieję się z takich bzdur i tym chętniej podzielę się swoim poglądem. Nauczycielstwo to nie zawód, nie zwykła praca. Po dziewięciu miesiącach rozbratu z atmosferą szkolną, wiem, że to… narkotyk. Bardzo silny, ponieważ stanowi syntezę ludzkiej chemii kryjącej liczne związki nie tylko czasowe (lekcja, przerwa, apel, konkurs, happening), ale i przestrzenne (klasa, pokój nauczycielski, gabinet dyrektora, stołówka, szatnie, boisko). To bodziec, który nie pozwala na najmniejszy zastój intelektualny. To fantastyczna, nieprzewidywalna droga życiowa. Pełna radości i niewolna od zwątpień. To największa odpowiedzialność, nie – jak niefortunnie wypowiedział się o wychowawstwie jeden z nauczycieli – za „projekt”, ale za młodego, plastycznego człowieka, tudzież młodych, plastycznych ludzi. I dlatego też uważam, że nauczyciele powinni zarabiać BARDZO DOBRE pieniądze! Dzisiejsza „Polityka” bezlitośnie obnażyła wyliczenia MEN, po czym podała liczby bliższe rzeczywistości: „(…) realne przeciętne zarobki, już z dodatkami, to 1,87 tys. zł na rękę dla stażysty i 2,9 tys. zł dla dyplomowanego”. Czy to są adekwatne zarobki do wykonywanej pracy??? Bez żartów.

Tak naprawdę nigdy nie zajmowały mnie monety, nie lubiłem i nie lubię negocjacji dotyczących moich wynagrodzeń, które dotąd ani nie raziły, ani też specjalnie nie powalały na kolana. Natomiast chętnie powalczę o innych. Poznałem wielu nauczycieli oddanych swojej pracy, oddanych uczniom. Ale mają dylematy… Psim więc obowiązkiem państwa, rządu, jest zrobić wszystko, żeby (oprócz „500+” na krowę, „100+” na świnię, „500 000+” dla małych przetwórni, „500 000 euro +” dla grup producenckich) znaleźć dla nich godne środki i ich zatrzymać. Wymagania nie są wielkie, są zapewne zbieżne z tymi, o których mówiła „Wyborczej” nauczycielka historii z Bydgoszczy: „Chcę, żebyśmy byli szczęśliwi, zadowoleni z tego, że robimy to, co lubimy. Marzę, że mamy z pracy satysfakcję zamiast biegania od szkoły do szkoły, aby załatać etat, zarobić i utrzymać siebie i rodzinę”. Nie zazdroszczę tym, którzy stoją teraz przed dylematem: „Uczestniczyć w egzaminie czy strajkować nieprzerwanie?”. Wyczuwam ich wewnętrzną walkę, rozdarcie. Z jednej strony uczniowie i wspólna pamięć kilkuletnich przygotowań. Z drugiej – twarde prawa strajku ujęte w myśli: „Nie uginaj się. Walczysz nie tylko o siebie”.

Jestem mile zaskoczony reakcją społeczną. Jestem bardzo podbudowany wypowiedziami, m.in.: Mai Ostaszewskiej, Jakuba Żulczyka, Dawida Podsiadły oraz ostrymi sformułowaniami pisarza Zygmunta Miłoszewskiego i Władysława Frasyniuka. Jakże znakomita, świadoma reakcja niektórych Teatrów! Należy wykorzystać tę energię! Dlatego w przypadku dalszych rozbieżności, powinniśmy: my – nauczyciele, rozwiązać lokalne wiece, skupić siły z wszystkich części kraju i zorganizować potężną manifestację w Warszawie. W takim terminie, aby akurat trafić na Bal u Senatora. Chętnie pokażę Panu Karczewskiemu zdjęcie mojego pokoju i powiem:

„Praca dla idei? Pełna zgoda. Tylko widzi Pan… Na ideę składa się między innymi ta ściana. Trochę kosztowała. Nie pokazuję innych. Do tego wypadałoby być na bieżąco z kinem, teatrem, galerią sztuki itd., ponieważ uczniowie, Drogi Marszałku, nie tylko słuchają, ale też pytają, szukają opinii. Zapewne zareaguje Pan teraz: „To nie wystarczy podręcznik z dotacji, klasyk O dwóch takich, co ukradli księżyc i Wojciech Wencel?”. No właśnie, chyba nie… Ale teraz, Drogi Marszałku, zatańczmy (wszak bal!) do jednej z naszych tradycyjnych pieśni ludowych i zaśpiewajmy wspólnie:

Brudna i śmierdząca albo czysta i schludna / Wielka żywa masa, tępa i obłudna / Myśląca bezpiecznie, bo tak wytresowana / Złota polska młodzież, wykończy się sama” [DEZERTER]

11 IV 2019, Czechowice-Dziedzice