Dziennik [27 II 2020/2 III 2020]

27 II 2020 / Kiedy ostatnio rozmawiałem z kolegą i przedstawiłem mu rozkład moich dni obejmujący pracę w szkole, wyjazdy, zbieranie materiałów do książek, pisanie itd – odrzekł: „Stary, jak ty to wszystko ogarniasz?”, po czym dodał: „No tak, heavy metal to nie rurki z kremem”. No więc zaraz po lekcjach wyruszyłem do Wrocławia, by tam zrealizować wywiad do KAT-owskiej biografii, a że w tym samym dniu do Centrum Koncertowego A2 zawitały chłopaki ze Scream Inc., by zaprezentować symfoniczne wersje utworów Metalliki, nie sposób było nie skorzystać. I co prawda lepiej wypadli parę lat temu w Czechowicach-Dziedzicach bez orkiestry (pisałem o tym w felietonie pt. „Chacharnia nie tylko dla manekinów”), to jednak wykonanie utworu Turn The Page wbiło mnie w ziemię – nie tylko dzięki genialnej interpretacji Maxa Rozkruta, ale przede wszystkim treści: „Here I am / On the road again / Here I am / Up on the stage”… Wystarczy tylko zamienić „up” na „before” i powstaje wizytówka mojego życia.

2 III 2020 / Na łamach tego dziennika cytowałem już prof. Tadeusza Sławka. Kilka tygodni temu zakupiłem jego najnowszą książkę pt. Śladem zwierząt. O dochodzeniu do siebie. Esej niezwykły, przewrotny, przekonujący, iż to człowiek powinien kroczyć za zwierzęciem w poszukiwaniu swej istoty. W ujęciu profesora stwierdzenie: „Zachowujesz się jak zwierzę!” przestaje mieć negatywny wydźwięk i zostaje ulokowane w obszarze „poza dobrem i złem”. Pozostaję pod wrażeniem wielu interpretacji do tego stopnia, że nawet w trakcie wojennego filmu 1917, na który wybraliśmy się całą szkołą, przywołałem w pamięci następujący fragment: „I wojna światowa była początkiem zastępowania zwierząt przez maszyny; to już nie konie, lecz taksówki przerzuciły żołnierzy nad Marnę. Czołgi, podobne – mówi Junger – słoniom, toczą się przez pola Flandrii. Ale to ciągle żołnierz, jako „to, co służy”, jest masowo składany w ofierze. Problem polega na zakłamanym charakterze tej ofiary, niemającej wiele wspólnego z czystą przemocą skierowaną na kogoś z zewnątrz. Tym razem mamy do czynienia jedynie z pewną ilością t o w a r u intensywnie konsumowanego, niemal „zainwestowanego” w polityczne i ekonomiczne interesy państwa. Gorzko konstatuje Bataille: „Sakralny prestiż wojownika […] jest pozorem świata doszczętnie zredukowanego do jarzma użyteczności. Dostojeństwo wojownika przypomina uśmiech prostytutki, którego prawdą jest zysk”. Jeśli tak, to będąc „jak zwierzę”, nie tylko protestuję przeciwko tej gruntownej redukcji, lecz także niejako upominam się o przywrócenie praworządnej ofiary. Być „jak zwierzę” – również o f i a r n e – ale nie jak t o w a r” [T. Sławek, Śladem zwierząt…, Gdańsk 2020, s. 15/16]”.