Głos ocenzurowanego w demokratycznym (?) kraju [komentarz]

We wrześniu na jednej ze ścian w sali szkolnej, gdzie prowadzę zajęcia z języka polskiego, zamieściłem plakat zespołu Kult promujący koncert w katowickim Spodku w ramach „trasy pomarańczowej” 2019. Przedstawia on przepołowioną mapę Polski ze wściekłymi, napierającymi na siebie psami, które oddziela napis: KULT. Jeszcze taki plakat może wisieć w polskiej szkole, ale skoro depcze się wolność słowa i pluje na ludzi, którzy wychowali, tudzież wpłynęli na gusta kulturalne znacznej części naszego społeczeństwa, to ta wojna podjazdowa sięgnie głębiej. Zresztą wystarczy przeglądnąć teksty w zreformowanym podręczniku do języka polskiego w klasie pierwszej technikum i dość szybko można odpowiedzieć na pytanie, jaki krój obywatela jest chętnie widziany. Mniejsza z tym. John Stuart Mill w dziewiętnastowiecznym eseju „O wolności” napisał, że „wolność opinii i jej wyrażania jest konieczna dla duchowego szczęścia ludzkości (od którego wszelka jej pomyślność zależy)” oraz: „choćby opinia, której kazano zamilknąć, była błędem, może ona zawierać i zwykle zawiera cząstkę prawdy”. Z kolei ten, którego zdjęto teraz z anteny za krytykę Naczelnego Wodza IV Rzeczpospolitej Polskiej Jarosława Kaczyńskiego, śpiewał w 1988 roku:

„Wszyscy śpią / chociaż pora budzić się / Wszyscy śpią pod pierzyną ocieplaną / Ciepło jest i dalej można spać, dalej można spać / Przebudźcie się póki jest ku temu czas / Przebudźcie się bo za późno będzie już”

Byłoby szkoda, gdyby w przyszłości (być może nie tak dalekiej) jakiś ministerialny cenzor, niemający pojęcia o Millu i Staszewskim, wlazł mi do klasy w politycznych buciorach i stargał plakat. W końcu niesie on tak piękne przesłanie… Dlatego najwyższa pora, najwyższa pora budzić się.  

17 V 2020, Polska