Komentarz do dzisiejszej konferencji Jerzego Owsiaka

Dzięki telewizji publicznej mogłem poczuć namiastkę wczorajszego święta. Bo to, co działo się wczoraj na ulicach większości polskich (i nie tylko polskich) miast z pewnością należy do świąt. Świąt dobrej woli, uśmiechu, muzyki. Wrocław, Toruń, Chorzów, Gdańsk – wszędzie wesoło, gwarno, tanecznie. W studiu na Woronicza Jurek Owsiak, w legendarnej żółtej szacie, czerwonych spodniach, szalał i przyjmował na serce Orkiestry wiele cennych przedmiotów. Mnie zapadła w pamięć szczególnie jedna scena. Prezes pewnego banku przekazuje na szczytny cel wiele pieniążków, w tym czasie gra Farben Lehre, a Jurek śpiewa z nimi utwór z tekstem: „Wszyscy jedziemy na tym samym wózku…”. Jurku, mogłeś dziś rano doświadczyć, jak bardzo się myliłeś… Po obejrzeniu dzisiejszej konferencji prasowej WOŚP pozostaję w głębokim szoku. Jestem bardzo … Czytaj dalej Komentarz do dzisiejszej konferencji Jerzego Owsiaka

Kapucyn w kontrze do baśni

Szósty grudzień. Rozświetlone ulice, gwiazdy na niebie. Prószy śnieżek, mrozik chwyta. Choinki, choinki, choinki… Wszyscy oczekują Świętego Mikołaja. Pisaliśmy list z prośbą o samochodzik, a także o nową piłkę nożną. Z oczami wpatrzonymi w kominy, w okna, w drzwi. Już słychać dzwoneczki, już nadjeżdża „dziadziuś” z brodą. Na reniferach. Przybył z dalekiej, magicznej Laponii. Za chwilę wyciągnie wielki wór z prezentami, weźmie na kolana i… pofrunie dalej. Inne dzieci już podobno czekają. Szkoda, ale przecież za rok znów nas odwiedzi. Znów będzie miał czerwoną czapkę; długą, siwą brodę; renifery i prezenty… Poczułem dziś w duszy potrzebę uczestniczenia w roratach. Od dziecka przepadam za tą adwentową mszą. Lubię zgaszone światła na początku, błysk lampionów. Czuć przybliżające się Święta. A czas wyczekiwania … Czytaj dalej Kapucyn w kontrze do baśni

Naśladowanie Tuwima

Niebo rozwarło paszcze i deszczem Splunęło na przystanki w mieście Na asfalty, na parki, na pyski pijacze Na gbury, na rury, na oczy łajdacze ……………………………… W autobusie tumult, rwetes, szumy Hałas, wariactwo, gmin i kumy Zajęte miejsce pod oknem Za szybą widok, komfort, „Wygodnie” – pomyślałem. Krótko trwa stan ten błogi, Bo o to dostaję z pośladka i… z nogi. Na sprawcę patrzę i nie dowierzam Otyła, ruda… „Kobieta czy zwierzak?” – nie zdążyłem mych myśli zebrać Gdy o inne rzeczy wypadałoby żebrać. Jakie? Nie uwierzycie! O estetykę jedzenia Mianowicie. Spoglądam, obserwuję, patrzę A jej usta jak kartacze Kanapkę rozwalają na strzępy. Już nie widać pomidora. Widać za to zęby. Ostre, kąsające, głodne, wilcze. Pragnę się odezwać, ale nadal milczę. … Czytaj dalej Naśladowanie Tuwima

2013. Bujać to my panowie szlachta!

2013 zmierza małymi krokami ku końcowi. A szkoda… Oczywiście, nie zamierzam teraz oceniać tego minionego czasu z perspektywy sukcesów czy porażek prywatnych, a bardziej tego, komu ten rok był (i jest) poświęcony. Nie wszyscy niestety wiedzą, że 2013 jest rokiem Juliana Tuwima – w moim mniemaniu największego (obok Tadeusza Micińskiego) polskiego poety. Jestem świeżo po lekturze książki Mariusza Urbanka pt. Tuwim. Wylękniony bluźnierca i postanowiłem podzielić się kilkoma faktami czy też legendami z życia autora Lokomotywy… 27 grudnia minie równe 60 lat od śmierci Tuwima. Z jego odejściem wiąże się ciekawa anegdota. Otóż, parę godzin przed śmiertelnym wylewem krwi do mózgu, Tuwim nagryzmolił na serwetce jednej z zakopiańskich restauracji: „Ze względów oszczędnościowych polecam zgasić światłość wiekuistą, która mi może będzie … Czytaj dalej 2013. Bujać to my panowie szlachta!

Powrót do źródła, do RKS-u…

Wielu kibiców zastanawiało się w ostatnim czasie, gdzie pokieruję swoje kroki po niespodziewanym rozstaniu z „Rekordem” Bielsko-Biała. W dniu dzisiejszym już wszystko wyjaśnione. Wybrałem, mimo kilku innych ofert z wyższych lig, propozycję najbardziej zgodną z moim duchem. Postanowiłem bowiem powrócić do źródła… RKS „Walcownia” Czechowice-Dziedzice. Klub z ponad dziewięćdziesięcioletnią historią, w której swoje akapity napisali ludzie z mojej rodziny. Pradziadek, Franciszek Pluciński próbował sił w drugiej drużynie piłkarskiej, ale mocniej kojarzony jest z sekcją tenisa stołowego. Cenną pamiątką okazują się zdjęcia zamieszczone w drugim tomie Kroniki Sportu Czechowic-Dziedzic autorstwa Emila Buchty (s. 143,144). Jednak najwięcej czarno-czerwonej krwi w organizmie posiada mój ojciec. Pamiętam doskonale jak grał, wszak w tamtych czasach byłem praktycznie na każdym treningu i meczu RKS-u. Towarzyszyłem tacie … Czytaj dalej Powrót do źródła, do RKS-u…

Autyści Artyści

Od kilku miesięcy jestem administratorem strony internetowej Szkoły Mistrzostwa Sportowego „Rekord”. Tym samym, dość często odwiedzam nowo wybudowany gmach przy obiekcie w Cygańskim Lesie. Oprócz obowiązków, zawsze znajdzie się czas na jakąś „herbatkę”… Wchodzę do sekretariatu uroczej kobiety zajmującej się promocją i marketingiem, siadam na krześle. Spoglądam w kąt i po dwóch sekundach wołam: „Kupuję to!”. Po prostu mnie olśniło. Zobaczyłem obraz, który szukałem latami. Pytam więc o autora: „To jakiś potomek Witkacego?” – wszak powódź barw i niejednoznaczność przekazu wskazywały na ten właśnie trop. Nawet nie widziałem, jak bardzo się myliłem. Okazało się, że twórcą tego przepełnionego symboliką dzieła jest dziecko autystyczne. Tym bardziej zmotywowało mnie to do kupna. Obraz wisi już na ścianie mojego pokoju i kusi, i … Czytaj dalej Autyści Artyści

Namiastka estetycznego orgazmu

Internet, prasa, radio – to formy masowego przekazu, z którymi łączy mnie zażyły stosunek. Internet daje mi możliwość oczyszczenia się i przelania myśli na teksty. Jest także studnią zatopionych, zapomnianych materiałów (np. z jej dna wyłowiłem dziś potrzebny mi do pracy lic. esej pt. Przeciw okrucieństwu z 1993 roku autorstwa Marii Podrazy-Kwiatkowskiej). Prasę uwielbiam, a od paru tygodni stałem się wiernym czytelnikiem Przekroju. Radio z kolei to przede wszystkim audycje, tudzież wywiady. To kreator naszej wyobraźni. Nie przykrywa treści twarzą i szminką. Liczy się sam głos, słowa, emocje… Zapytacie: – Gdzie telewizor? Odpowiem: – No siedzi sobie w kącie pokoju. Komunijny prezent. Stary JVC… Spalony. Nie działa i nie chcę, żeby działał. Telewizja dla mnie nie istnieje. W większości przypadków … Czytaj dalej Namiastka estetycznego orgazmu

Obrona licencjata. Będzie gorąco. Jak w piekle…

              „Okręt mój nie mając kompasu, ani steru            płynie w nieznaną dal…            Więc niech się wypełnia miara mej pustyni.            Porzucę ten świat,            którego intrygi nie są dość zabawne…            ani cierpienia dość małe (…)” Roman Kostrzewski często odwołuje się do Tadeusza Micińskiego. Powyżej fragment dzieła tego młodopolskiego pisarza pt. Mene – Mene – Thekel – Upharism! (quasi una phantasia). Czas mija nieubłaganie. Już w czerwcu czeka mnie obrona pracy licencjackiej. Przygotowanie tej pierwszej w moim życiu autorskiej publikacji naukowej pochłania sporo chwil. Nie przeszkadza mi to, gdyż pisząc – odczuwam niemałą podnietę. Tadeusz Miciński a Roman Kostrzewski – ujęcie komparatystyczne – tak brzmi tytuł pracy. Nie jest to temat łatwy. Mój wykładowca przyznał wręcz: „Hmm… … Czytaj dalej Obrona licencjata. Będzie gorąco. Jak w piekle…

Co mnie łączy z prof. Marią Janion?

Młody człowiek, a za takiego ciągle się uważam, poszukuje w swoim życiu jakichś autorytetów. Kogoś, kto wyznacza pewne kierunki dążeń i rzuca nam wyzwania, których realizacja cieszy nas w wielkim stopniu. Nie tak dawno znalazłem taką osobę, a jest nią wybitna badaczka literatury – Maria Janion. Jest dla mnie prawdziwą gwiazdą. Gwiazdą we właściwym rozumieniu tego słowa, bo przecież definicji tego pojęcia nie znajdziemy w Polsacie czy innych komercyjnych stacjach telewizyjnych. Prawdziwe gwiazdy są samotne i ciężko pracują dla… pokoleń, a nie dla chwili. Od dzieciństwa na moim niebie pojawiło się już kilka takich gwiazd (choć tak naprawdę jest ich mało). Od paru tygodni wschodzi następna. Z Marią Janion spotkałem się już wcześniej. Oczywiście nie chodzi tu o spotkania osobiste, … Czytaj dalej Co mnie łączy z prof. Marią Janion?

Duch tolerancji

Rzadko do tekstu dodaję jakieś obrazki czy zdjęcia, gdyż uważam je za zbędne. Winna liczyć się sama treść, czyste słowa… Ale w tym przypadku nie mogłem się powstrzymać. Fotografia, którą umieściłem, jest miodem na moje serce. Pokazuje ona dwóch mężczyzn pochodzących z zupełnie różnych poglądowo wysp. Z lewej strony: Adam Boniecki, z prawej: Adam „Nergal” Darski. Z lewej: ksiądz, z prawej: satanista itd. Oksymoronów znalazłoby się sporo. Spróbujmy jednak na moment wyczyścić się z wiedzy na temat działalności społecznej obu tych panów i spójrzmy na zdjęcie… Wypływa zeń nieprawdopodobna atmosfera poszanowania, radości i pokoju. Ks. Adam Boniecki często naigrawał się z Nergala , iż ten tworzy jasełkowy satanizm, ale nie czuć w tym pogardy. Zresztą w jednym ze swoich felietonów … Czytaj dalej Duch tolerancji