[Ogólnopolski Strajk Kobiet – zapiski]

24 X 2020 – „Źle się dzieje w państwie duńskim”… Wczoraj przed zajęciami podeszła do mnie młodzież i zapytała: „Proszę pana, możemy sobie zrobić zdjęcie? Nie wiadomo, kiedy znów się spotkamy”. I jak tak teraz spoglądam na tę fotografię, dostrzegam istotne elementy. Jeden z uczniów zsunął maskę. Pokazuje podręcznik do języka polskiego. Nie wiem, czy był to przemyślany, czy też przypadkowy ruch z jego strony. Właściwie zauważyłem to dopiero teraz. Symboliczny obrazek. Tak sobie myślę, że rząd może powoływać nowych ministrów (szczególnie edukacji), może uzurpować sobie prawo do maskowania świata nawet na wolnym powietrzu, może wpływać na program nauczania i kanon lektur, może przepchać absolutnie przerażające ustawy, ale jednego nie jest w stanie zrobić: zakneblować wolnego, myślącego człowieka. Zawsze dbałem … Czytaj dalej [Ogólnopolski Strajk Kobiet – zapiski]

Dziennik [16 VI 2020]

16 VI 2020 – Pijaństwo polskie… Przygotowuję się do egzaminu z historii literatury. Właśnie jestem przy tekście prof. Tadeusza Sinki, który opracował „Pieśni” Kochanowskiego (wyd. BN). Niezwykle rozbawił mnie znakomity opis życia towarzyskiego na dworze króla Zygmunta Augusta…

Dziennik [10 IV 2020]

10 IV 2020 / Piątek, ciekawy czas do kolejnych refleksji. Wygrzebałem z domowej biblioteki książkę pt. Jezus z Nazaretu. Od wjazdu do Jerozolimy do zmartwychwstania autorstwa Josepha Ratzingera. Spisałem przy okazji fragmenty innych tekstów… „A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. [Nowy Testament, Ewangelia św. Łukasza]; „Wszyscy malarze malują Chrystusa zawsze na podstawie ewangelicznych przypowieści; ja namalowałbym inaczej: w samotności – przecież uczniowie zostawiali go czasami samego. Zostawiłbym z nim tylko jedno małe dziecko. Dziecko bawi się obok niego; może przed chwilą coś mu opowiadało swoim dziecięcym językiem, Chrystus go słuchał, … Czytaj dalej Dziennik [10 IV 2020]

Dziennik [27 II 2020/2 III 2020]

27 II 2020 / Kiedy ostatnio rozmawiałem z kolegą i przedstawiłem mu rozkład moich dni obejmujący pracę w szkole, wyjazdy, zbieranie materiałów do książek, pisanie itd – odrzekł: „Stary, jak ty to wszystko ogarniasz?”, po czym dodał: „No tak, heavy metal to nie rurki z kremem”. No więc zaraz po lekcjach wyruszyłem do Wrocławia, by tam zrealizować wywiad do KAT-owskiej biografii, a że w tym samym dniu do Centrum Koncertowego A2 zawitały chłopaki ze Scream Inc., by zaprezentować symfoniczne wersje utworów Metalliki, nie sposób było nie skorzystać. I co prawda lepiej wypadli parę lat temu w Czechowicach-Dziedzicach bez orkiestry (pisałem o tym w felietonie pt. „Chacharnia nie tylko dla manekinów”), to jednak wykonanie utworu Turn The Page wbiło mnie w … Czytaj dalej Dziennik [27 II 2020/2 III 2020]

1 IX 2019 [1 IX 1939 – Pamiętamy]

Jutro idziemy do kina… „Wyje ziemia głodna /a na niej stoją widma rozrąbanych domów / gdzie na zgwałconych sercach pohańbione ciała / jakby się męka boża w ludziach ciałem stała” (K. K. Baczyński); „Tramwajem jadę na wojnę… na pętli u Boga wysiądę. Padnij, powstań, zgiń, zmartwychwstań, gorączkuję, spluwam, zdycham… Wanda czeka na sygnał z centrali, czy iść za Niemca, to się aby chwali? Nie zawracaj dupy! Nie stój bosa z kosą, przecież nie ucieknę, nogi już nie niosą” (Lao Che).

Wypisek z „Boya” o Szatanie Młodej Polski

„On był nawiedzony przez szatana w wielkim stylu. I przez to stał się dla nas bezcennym skarbem. Bo zważcie: myśmy w Polsce nie mieli szatana; były tylko podrzędne rezydenty i pachołki piekielne: Kusy i Boruta. Przybyszewski spłacił za nas dług tej inkarnacji. Zjawienie się jego było potężnym uzdrowieniem, było rozwiązaniem zahamowanych wiekami kompleksów. On był freudowskim snem naszej duszy, a raczej freudowskim jej snów wykładem. Ale i on sam z dotknięciem gleby rodzinnej stracił swój demonizm, zmienił się w diabła z Pani Twardowskiej […]. O losie pisarza! Gdybyż był przeszedł jak meteor – którym był w istocie – jak potężne zostawiłby wstrząśnienie, jak wspaniałą pamięć. Jak ożywczą smugą szedłby za nim zapach dobroczynnej smoły, tak zdrowej dla silnych płuc! On … Czytaj dalej Wypisek z „Boya” o Szatanie Młodej Polski

Dziennik sztokholmski [7 III 2019 – 26 III 2019]

7 III 2019 – Powrót do Szwecji po kapitalnym początku trasy promującej najnowszy album zespołu KAT – „Popiór”. W Warszawie wielkie, metalowe święto. Pełna „Progresja”, ognisty koncert i równie ognista jego późniejsza celebracja razem z przyjaciółmi, muzykami i fanami: Łukaszem Orbitowskim, Nergalem, Barielem i wieloma innymi osobnikami, którzy – tak jak tytułowa postać katowskiej płyty – też nie jedno, nie dwa piórka już pogubili… Miałem zaszczyt zrobić zdjęcie Romanowi i Nergalowi, które lider Behemotha opublikował nazajutrz na swoim profilu z wiele znaczącym komentarzem: „With Roman Kostrzewski. The man, the myth, the legend. I could go on forever talking bout how great imprint he left on me and my band… anyways loved every bit of last night gig in Warsaw. A … Czytaj dalej Dziennik sztokholmski [7 III 2019 – 26 III 2019]

Dziennik sztokholmski [3 I 2019 – 26 I 2019]

3 I 2019 – Powrót do Szwecji po przerwie świątecznej. Niełatwy. W głowie mnóstwo kłębiących się myśli i wciąż powracające pytanie, cytowane już przeze mnie w postscriptum felietonu „Kartky trzy memu miastu na do widzenia”. Lot spokojny, z kolei trasa autobusem z lotniska do centrum Sztokholmu już mniej. Było naprawdę zabawnie, bowiem dosiedli się do nas górale z Zakopanego, którzy wypili u siebie ponoć w Sylwestra „syćkie drinki”. Próbowali na początku, zupełnie niepotrzebnie, chować ten swój akcent. Szybko ich utwierdziłem, że po pierwszych słowach odkryłem pochodzenie i absolutnie nie powinni wstydzić się pięknej góralszczyzny. Fajni, pozytywni ludzie. Opowiadali trochę o swoich losach, pozostawionych w górach rodzinach… Zastanawiam się także nad dziwnymi zbiegami okoliczności. Okazało się bowiem, że dwóch z tych … Czytaj dalej Dziennik sztokholmski [3 I 2019 – 26 I 2019]

Dziennik sztokholmski [14 XI 2018 – 20 XI 2018]

14 XI 2018 – W Polsce często narzekałem na spóźnienia pociągów, szczególnie zaś autobusów, którymi podróżowałem codziennie do szkoły. „50”: Czechowice-Dziedzice – Bielsko-Biała, później przesiadka na „1” do Cygańskiego Lasu. Nierzadko zdarzało się, że autobus się spóźniał, bądź po prostu nie przyjeżdżał. Rzucałem wtedy pod nosem kilka nieparlamentarnych słów, czasem nawet oberwało się polskim realiom. Teraz już wiem, że nie tylko w Polsce zdarzają się obsuwki. Szwedzi jednak tuszują je w zabawny sposób. Przykład. Na tablicy informacja: „Sztokholm City – 5 min”, po czym pięć minut mija, a tu ani pociągu, ani żadnej informacji o opóźnieniu. Tylko lekko zauważalna zmiana na tablicy: „Sztokholm City – 4 min”. Bawi mnie to naginanie rzeczywistości na poziom akceptowalnej poprawności. A może to już … Czytaj dalej Dziennik sztokholmski [14 XI 2018 – 20 XI 2018]

Dziennik sztokholmski [24 X 2018 – 26 X 2018]

24 X 2018 – Niewątpliwym plusem pracy w Szwecji jest możność obcowania z osobami różnych narodowości. Październik i listopad to akurat gorący czas w Stockholmsmässan, więc do ekipy dołączyło kilka osób, m.in. Pedro – dwudziestojednolatek z Argentyny. Trochę zagubiony, słabo znający angielski i stęskniony za Buenos Aires. Staram się go czasami zagadywać. A o czym można rozmawiać z młodym Argentyńczykiem? Oczywiście o piłce. Zapytałem wprost: „Messi czy Maradona?”.  Odpowiedział, że Messi jest świetnym zawodnikiem, ale to jednak Maradona ma… I tu zaciśniętą pięścią uderzył się dwukrotnie w serce. „Fika” (przerwa na kawę i pyszną bułę z cynamonem) i „bro” (dobrze!) – to najpopularniejsze słowa w pracy.  Szczególnie „bro” było, kiedy czterech moich kolegów z Etiopii jadło obiad z jednego talerza. … Czytaj dalej Dziennik sztokholmski [24 X 2018 – 26 X 2018]