Z korespondencji Flauberta

„Oto dlaczego kocham sztukę. Tam przynajmniej wszystko jest wolnością, w tym świecie fikcji. Jest się spełnionym, robi się wszystko, jest się jednocześnie królem i ludem, aktywnym i pasywnym, ofiarą i kapłanem. Żadnych ograniczeń: ludzkość jest dla ciebie pajacem na sznurku, któremu każesz skakać po skończeniu zdania, jak kuglarz każe mu to robić na końcu swojej stopy”; „Jesteśmy robotnikami luksusowymi. Nikt nie jest więc dość bogaty, by nas opłacić. Jeśli chce się zarabiać piórem, należy pisać do dzienników, dla teatru, bądź uprawiać felietonistykę. Bovary przyniosła mi… 300 franków, które ZAPŁACIŁEM, i nie zobaczyłem z nich ani centyma. Obecnie doszedłem do tego, że udaje mi się zapłacić za mój papier, lecz już nie za zakupy, podróże i książki, których wymaga moja praca. I, w … Czytaj dalej Z korespondencji Flauberta

„Nie muszę być piękny”…

W ostatnim czasie moje życie znów krąży wokół zespołu Dżem. Kilka dni temu przeprowadziłem cykl lekcyjny poświęcony życiu i twórczości Ryszarda Riedla. Myślę, że uporządkowane i znalezione materiały (od czasów gimnazjum i przyjęcia dżemowej filozofii życia!) będą stanowić preludium do bardzo osobistego tekstu, który zamierzam opublikować w lipcu przyszłego roku – w dwudziestą piątą rocznicę śmierci Riedla. Ze swoich zbiorów szczególnie cenię wywiad z Artystą z 1986 roku (!), który odnalazł w swojej piwnicy i podarował mi Alek Maliniewicz – kumpel taty i chyba największy fan Dżemu w latach 80′ z Czechowic-Dziedzic. Zacytuję fragment: „Tymczasem karierę i duże pieniądze robią inni. Nie żal ci? Ryszard Riedel: Nie. Wolę stać z tyłu i się przyglądać. Można mieć kupę szmalu, ale co … Czytaj dalej „Nie muszę być piękny”…

Metalmania 2018. Czarne zastępy i diabelskie flety

Metalmania w Spodku. Pędziłem szybko po swoim meczu w kierunku Katowic, by zdążyć na Kat. Udało się. Po wejściu, mile zaskoczony frekwencją, ruszyłem na płytę. Katowskie logo dumnie już rozwieszone nad bębnami, publika tłoczy się pod sceną, piece Marshalla przygotowane na ogień… Ale najpierw zapowiedź prowadzącego – Jarka Szubrychta: „Angole mają VENOM, Szwajcarzy CELTIC FROST, Szwedzi BATHORY, a my mamy KAT – absolutnych pionierów i niekwestionowanych liderów mrocznej muzy w tym kraju. Osobną sprawą są teksty Romana, przez wielu z nas otaczane kultem, przez innych wyśmiewane. Ale kto nigdy nie wykrzyczał Głosu z ciemności w kierunku lśniącej tarczy księżyca, ten nie zrozumie. A więc wznieśmy czarę z onyksu i wypijmy toast ku czci Kata!”… Światła przygasły, hałas, gitarowy huk, rozchylenie bramy … Czytaj dalej Metalmania 2018. Czarne zastępy i diabelskie flety

Wypisek z „Masakry” Krzysztofa Vargi

„W ogóle w słowiańskiej mitologii nie ma w co wierzyć, to jest niebywale wręcz, powiem wam szczerze i ze smutkiem, rozczarowująca mitologia. Mitologia zbieraczy jagód i rybaków, wierzenia rolników i hodowców świń, żadnej porządnej kosmogonii czy teogonii. Wszystko, co się zachowało, jest rzekome, a tak naprawdę dziadowskie, i tylko obnaża nędzę duchową i mierną wyobraźnię dawnych Słowian. Jakże ja zazdroszczę Skandynawom, ileż męskości jest w mitologii nordyckiej! Oni przynajmniej mają Thora, Odyna, Tyra, Baldura, a my w gruncie rzeczy nie mamy nic. A to dlatego, że już od zarania dziejów byliśmy sielscy. Sielskość nas gubiła już na długo przed Mieszkiem Pierwszym, cała mitologia i w zasadzie cała historia słowiańska to jest bajdurzenie, pitolenie i bajki o królu Popielu, co go … Czytaj dalej Wypisek z „Masakry” Krzysztofa Vargi

Na Grodzkiej w Krakowie odgrzebałem piękne wydanie…

Włóczyłem się po krakowskich ulicach, wszedłem z ciekawości do muzycznego przy ulicy Grodzkiej. Szef – gaduła niesamowita, handlowiec z krwi i kości. Ale bez natarczywości… Nie podniecam się zbytnio gadżetami, koszulkami. Swoją uwagę kieruję głównie na płyty. Z wystawy głównej poprosiłem o „epkę” Entombed. Kątem oka zauważyłem pozostawiony na dole karton, a w nim grzbiety pudełek. Spoglądam uważnie… Wyraźniej. Nie wierzę! Jesus Christ Superstar w szwedzkiej wersji! Uwielbiam ten musical…  Pisałem już o tym w felietonie pt. Ostatni raz w spowiedzi świętej byłem… Uważam dzieło Rice’a i Webbera za ponadczasowe i pochłaniam go w każdej postaci. Soundtrack, teatr, koncert (jak ten z Piekarczykiem i Krucińskim na stadionie w Poznaniu z okazji 1050-lecia chrztu Polski), po angielsku, po szwedzku, po polsku… Nie gra roli. … Czytaj dalej Na Grodzkiej w Krakowie odgrzebałem piękne wydanie…

Pilcha kibicowskie wspomnienie o Holoubku

„Byłem też kiedyś na Polonii. Nawiasem mówiąc, Polonia Warszawa miała podobne losy jak Cracovia – zawsze gorsza, zawsze bez pieniędzy, nieliczni kibice, trwanie w kulcie, że kiedyś było się mistrzem. i kiedyś weszli do pierwszej ligi, chyba pierwszy raz po kilkudziesięciu latach, chyba pierwszy raz po dziesięciu latach, był mecz Cracovia-Polonia. Dostałem zaproszenie do loży VIP-ów – ma to swoją dobrą i złą stronę. Złą, bo nie bratasz się z normalnymi kibicami, dobrą, bo miałem obok siebie Gustawa Holoubka. Po przeciwnej stronie natomiast Stefana Friedmanna. Friedmann gadał cały czas, Holoubek nie odezwał się przez cały mecz, raz tylko poderwał się i ryknął: „A bramkarz stoi jak chuj!”. Zawsze nie ma nigdy. Jerzy Pilch w rozmowach z Eweliną Pioetrowiak, Kraków 2016, s. … Czytaj dalej Pilcha kibicowskie wspomnienie o Holoubku

Kilka wypisów z myśli nieuczesanych Leca

„Istnieje idealny świat kłamstwa, gdzie wszystko jest prawdziwe” „Gdyby zwierzę zabiło z premedytacją, byłby to ludzki odruch” „I złodzieje chodzą czasem w aureoli. Wcale nie kradzionej” „Ile masek musi nałożyć człowiek, by nie odczuć uderzenia w twarz” „Można się zapluć nie otwierając ust” S.J.Lec