Szperam w papierach i co widzę? Dokładnie cztery lata temu kreśliłem felieton inaugurujący rok szkolny, czyniąc to przy dźwiękach Chopina, coby przytępiły brzytwy, którymi ciąłem pomysły ówczesnego ministra edukacji – lubelskiego kaznodziei Przemysława Czarnka. Dziś sięgnąłem po inne nuty, Made in Europe Deep Purple, choć straciłem już wiarę, że nawet tak genialny numer jak Burn mógłby zapalić do manewrów, wyraźnie zblazowaną urzędem, panią Barbarę. Szczęścia do szefów od nauki wyraźnie nie mamy, mamy za to forsę i wolny czas. Podwyżki i wakacje. W tym momencie (żarty) się skończyły. Wracamy.
W sali 221 „kieszonki” na smartfony, rechot ściennych karykatur (Kraszewski rulez!), skromna biblioteka. Plakat ze spektaklu Klaty. Tablica. Cyferblat. Jest i okładka Blues Breakoutu. Świat przedstawiony w pełni. No nie… Czas zdarzeń: raczej płynny, styl Baumana, zrywamy z zasadą trzech jedności. No i bohaterowie. Licealistki, licealiści, (rocker)belfer. Jak mawiał klasyk: zapinamy pasy i startujemy. Tylko w jakim celu?
W kwietniu ubiegłego roku potknąłem się w „Wyborczej” o wywiad z panem Łukaszem Ługowskim – polonistą, założycielem i dyrektorem Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii KĄT. Matura niczemu nie służy! Krzyknął tytuł, nauczyciel zaś przyłożył metaforami: „Matura (…). Apogeum. Supersprawdzian. Oświatowy orgazm”. Coś z tym orgazmem na rzeczy, skoro w jednym z filmów o polskiej szkole mówi się o Minetach Mickiewicza czy Dymaniu na paryskim bruku. Lirycznej subtelności brak, szczęściem w finałowej scenie wygrywa „nowelas”-prawiczek Antek, który pomaga uczniowi (genialna rola: Karol Rot) odkorkować nabuzowanego wicedyrektora. I wy chcecie pieprzyć Prusa i autora Dziadów? W zasadzie podzielam większość poglądów pana Ługowskiego: nie wszyscy muszą znać trzecią część rzeczonego dramatu (choć naród wciąż jak lawa!), Pana Tadeusza trzeba z hukiem wywalić z podstawówki (choć żal bigosu!), „dobry nauczyciel zrobi świetną lekcję o marnej lekturze: zły nauczyciel nawet z arcydziełem sobie nie poradzi” (bez choć). Zgadzam się również z krytyką nadmiernego przywiązania do wyników, procentów, rywalizacji pomiędzy instytucjami. Ocena może być sygnałem, nigdy wyrocznią. Nawet dla osoby, która nie podołała… Bywa, że ktoś po prostu łaknie więcej czasu, w końcu repetitio est mater studiorum. Nieraz zmiana jest zbawienna. Zmiana nauczyciela, klasy, kierunku lub życiowej strategii. Druga szansa? Zawsze warto, nie zawsze trzeba. I tak corocznie: w jakimś czerwcu lub innym sierpniu. Zapewne kiedyś nie trafiłem. Nie jest to coś, co po mnie spływa… Mówimy przecież o losach młodych ludzi.
Matura? Ucieknę od radykalizmu pana Ługowskiego. Wszystko przez słabość do symboli. Nie każdy musi, nie każdy chce – tych, którzy jednak chcą, namawiam do potraktowania egzaminu bez paraliżującej spiny (sam niegdyś prawie narobiłem w majty przed ustną z polskiego), bardziej jako swoistej klamry, finału, podsumowania wspólnej przygody, ale też potańcówki z tradycją. Studniówka fajna sprawa. Młodość z krawatem pod nosem. I trudne wybory – wpierw na arkuszu, chwilę później tuż za szkolną bramą. Dla jednych ludzie bezdomni i dżuma, dla drugich lekkość bytu, (nieustanne) tango, dla innych? Może wesele, a może…
„W powieści nikomu nie udaje się zbudować żadnego dobrego związku z drugim człowiekiem. Zróbcie sobie takie ćwiczenie. Wymieńcie jakąkolwiek postać z tej powieści i określcie jej stan cywilny lub po prostu jej relację z innymi bohaterami. Rzecki? Ochocki? Szuman? Stawska? Wąsowska? Krzeszowska? Itd… Istna planeta singli. Co Prus próbuje nam powiedzieć? Na pewno o swojej straconej wierze w pozytywistyczną naprawę świata […] Laboratorium tych obserwacji i modelem nowego społeczeństwa jest magazyn handlowy. Naskórkowość ich kontaktów powoduje chwilową bliskość bez trwałego znaczenia. Samotność Wokulskiego nie jest wyjątkiem. Wszyscy bohaterowie Lalki to żyjący blisko siebie samotnicy. Nawet fikcja nie potrafi uczynić z nich wspólnoty”.
Jak sobie poradzić z tą konstatacją prof. Koziołka? Pieprzyć tego Prusa czy czytać, bo on to jednak nie od czapy…? Z ekscytacją czekam na klasową dyskusję. Intelektualny Stormbringer. Huragan myśli, który sponiewiera, ale później – równo z dzwonkiem – zjednoczy.
Felieton inaugurujący rok szkolny 2025/2026
[Czechowice-Dziedzice – Tychy, 31 VIII]
