Amazonia i fotografia

„Dopóki ta kobieta w obliczu zbliżającego się pożaru nadal w skupieniu Miłość na ramiona przelewa, nie zasługuje Świat na koniec świata”… Kilka lat temu odnalazłem tę fotografię przy okazji kolejnej edycji World Press Photo. To jedno z najbardziej niezwykłych zdjęć, jakie kiedykolwiek widziałem. I kiedy kolejny już dzień płonie Puszcza Amazońska, sięgnąłem do archiwum, przypomniał mi się także Vermeer Wisławy Szymborskiej… Wątpię w archanielskie trąby, nie wątpię w to, co nieodwrotne. Spoglądam na półkę, DVD Scorpions „Amazonia. Live in the jungle” z 2008 roku. Otwieram książeczkę i czytam tekst sprzed jedenastu lat… „On their 2008 tour of Brazil the Scorpions joined with Greenpeace to urge the Amazon rainforest be preserved. In a round trip flying over the area the band’s … Czytaj dalej Amazonia i fotografia

A w Tychach czarny kapelusz…

Wczorajsza noc była niezwykle upalna, duszna. Wczorajszej nocy zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Wierciłem się z boku na bok. Nie mogłem spać. Od kilku lat przebywam już w trochę innym świecie muzycznym i literackim, więc nie chciałem pisać tego tekstu, mimo to… Nagle spłynęły wszystkie wspomnienia. Naprawdę nagle i niespodziewanie. Także ten cytat, który ciągle uśpiony w głębi tkwi, a kiedyś był zapisany na ścianie: „30 lipca 1994 roku był niezwykle upalny, duszny, burzowy. Jakby natura rozgniewała się, że oto gaśnie jedno z niezwykłych zjawisk muzycznych”. Około godziny pierwszej w nocy wstałem, zapaliłem lampkę i puściłem – po dwóch latach przerwy – Dżem. Najpierw Zemsta nietoperzy, później Cegła, na koniec bootleg, czyli koncert akustyczny z 1993 roku w Radiu Flash … Czytaj dalej A w Tychach czarny kapelusz…

Polska. W ognisku stref

Kilkanaście lat temu, kiedy to byłem uczniem pierwszej klasy liceum Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Bielsku-Białej i wracałem z kolegami z treningu do szkoły przy ul. Boruty-Spiechowicza, oberwałem po gębie od niewidzialnego sprawcy, któremu najprawdopodobniej nie spodobał się mój punkowy sznyt, czyli: wysokie buty; bojówki; koszulka przedstawiająca brytyjską flagę; czarno-czerwony, wełniany szal i dość pokaźny irokez. Do szpitala na szycie łuku brwiowego podwiózł mnie trener, natomiast w Czechowicach już zawiązywała się akcja odwetowa, mająca wyjaśnić to i owo, m.in. czy abym nie pojawił się w strefie wolnej od – używając nomenklatury pewnej subkultury –„brudasów”. Powrócę jeszcze do tej terminologii w zakończeniu, a tymczasem strefy… Na drugiej stronie dzisiejszej Gazety Polskiej, niejaki Marcin Wolski podzielił się wybitną poezją opatrzoną tytułem „Strefa normalności”, … Czytaj dalej Polska. W ognisku stref

Hell Awaits – część II i ostatnia. Araya będzie tęsknić

Tym razem nie drżałem z zimna przed wejściem do hali, nie ścinało nóg i głowy skandynawskim, mroźnym wichrem. Nie było też wokół ratujących Wikingów… Odwrotnie. Upał, skwar, żar. Temperatura dosłownie wylewała się z gliwickich kamienic, budynków, placów. Szczególnie z nieocienionego Placu Piastów, gdzie kilka godzin przed koncertem odebrałem jednego z muzyków i pośpiesznie – zważywszy na nasze czarne odzienia i buciory – podążyliśmy do pobliskiego, podziemnego lokalu gastronomicznego, by porozmawiać o zbliżającym się wydarzeniu. „Wystąpimy z całą pirotechniką, z pełnym rozmachem” – zapewnił. W naszych torbach spoczywały winyle Slayera, płyty Behemotha i zdjęcia… O ile Arena Gliwice robi wrażenie, o tyle zasady dotyczące wielkości torby, którą można było bezpłatnie zabrać ze sobą do hali – to jakaś kpina. Organizatorzy postawili … Czytaj dalej Hell Awaits – część II i ostatnia. Araya będzie tęsknić

Dziady bez idei, czyli Bal u Senatora Karczewskiego

„Ja, Mateusz Żyła, nauczyciel języka polskiego z pięcioletnim stażem, z przyjemnością i niezwykłą ekscytacją przyjmuję oficjalne zaproszenie na bal Dziady bez idei, który odbędzie się w gabinecie Szanownego Senatora, a nawet Marszałka Rzeczpospolitej Polskiej Stanisława Karczewskiego”… Widzę i słyszę, że wpadłem do kraju w odpowiednim momencie. I chociaż dochodziły do mnie konkretne i mniej konkretne informacje, to od dziś zapaliłem się maksymalnie! POPIERAM STRAJK NAUCZYCIELI! Podpisuję się pod wszelkimi apelami wspierającymi tę największą mobilizację w historii Związku Nauczycielstwa Polskiego! Ktoś może mi zarzucić: „Pięć lat w szkole? Co Ty syneczku możesz wiedzieć?”. Śmieję się z takich bzdur i tym chętniej podzielę się swoim poglądem. Nauczycielstwo to nie zawód, nie zwykła praca. Po dziewięciu miesiącach rozbratu z atmosferą szkolną, wiem, że … Czytaj dalej Dziady bez idei, czyli Bal u Senatora Karczewskiego

Trenerowi. Na pożegnanie [*]

Próbuję sobie wyobrazić ten ostatni moment. Lotnisko. Kraków-Balice. Ciemno, choć nadchodzi brzask. Niewielu podróżnych. Raczej cicho, sennie. Ktoś kupuje wodę w salonie prasowym, ktoś dosypia na krześle z torbą pod głową, ktoś dojada resztki śniadania. Okruchy spadają na ziemię. Z głośników płyną informacje o odlotach, przylotach. Ostatni pasażer zostaje wezwany na pokład. I nagle… Ciało staje się bezwładne, dźwięki niewyraźne, obraz mglisty. Upadek. Koniec. Kiedy dotarła do mnie informacja o nagłej śmierci trenera Marcina Biskupa, usiadłem. Siedziałem długo. Po kilku chwilach zorientowałem się, że w przygodzie z seniorską piłką to właśnie z trenerem Biskupem współpracowałem najdłużej. Zazwyczaj po sezonie, góra po sezonie i rundzie, trenerzy się zmieniali lub to ja przechodziłem do innego klubu. W tym przypadku chodzi o trzy … Czytaj dalej Trenerowi. Na pożegnanie [*]

Why not Spotify?

Nauczyciel języka polskiego daje tytuł po angielsku? No tak, ostatnio troszkę więcej pracuję nad tą moją angielszczyzną, więc postanowiłem trochę pokozaczyć i podzielić się klimatem. Także szwedzkim… Za oknem śnieg sypie w najlepsze, zimowy pejzaż Sztokholmu wreszcie przypomina tę Skandynawię, którą znam z baśniowych historii o św. Mikołaju i jego reniferach. Bynajmniej nie o prognozach, atmosferach, temperaturach zamierzam pisać. Po prostu ten cały „Spotifaj” ponoć narodził się w Sverige. Na muzykę mówię życie, mam już odpowiedni telefon, a mimo wszystko wzbraniam się przed zielonym kółeczkiem. Ktoś powie: „Bez jaj”…  Why not Spotify? Czytam prasę muzyczną, zapisuję w notatniku wykonawców i nazwy ich płyt. Później kajet ląduje w torbie, a ja przez kilka dni chodzę z tymi tytułami w głowie. Żongluję … Czytaj dalej Why not Spotify?

Hell awaits? Ruszam w ciemno…

Widziałem w swoim życiu już naprawdę wiele koncertów. Na stadionach, w halach, w lasach, w większych i mniejszych klubach. W Polsce i w Europie. Kilka wyjątkowych sztuk pozostanie w duszy na zawsze, inne wypełniają archiwum pamięci, by przysłużyć się za kilkanaście (kilkadziesiąt?) lat w stworzeniu opowieści. Natomiast to, co wydarzyło się wczoraj w sztokholmskiej hali Hovet, przekroczyło wszelkie możliwe granice. Do tej pory próbuję się poskładać, ponieważ zostały ze mnie totalne strzępy. Na emigracji postanowiłem popularyzować polską sztukę. Do pracy pomykam z Autoportretem Witkacego wydrukowanym na torbie, natomiast wczoraj do swojej ulubionej czerni dołożyłem czerwoną bluzę z kapturem, na którym widnieje logo zespołu Acid Drinkers. NIEBO Po piętnastu minutach zaczęło robić się mroźno. Niflheim to jeszcze nie był, ale mimo … Czytaj dalej Hell awaits? Ruszam w ciemno…

Na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji

Ubiegłoroczną wycieczkę do Edynburga potraktowałem bezdusznie. Narzekałem na deszcz, chłód, przemoczone buty. Miałem pretensje do kapryśnej natury, która urządziła mi „znakomity” początek wakacji. Jasne, fajne momenty zostały gdzieś tam w pamięci. Architektura miasta, szkockie góry, połacie intensywnej zieleni. Można jednak to zamknąć w schemacie: zobaczyłem – spodobało się – wyjechałem. Tyle. Dopiero teraz czuję, jak ten krótki pobyt powraca z podwójną intensywnością, a uśpione dotąd obrazy nabierają nowych kształtów. Właściwie to od pewnego czasu żyję na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji. —————————————————- Wioska. Rozgniewany, zacietrzewiony tłum szarpie dwie kobiety w stronę kościoła. Gwar, okrzyki, wyzwiska. Biją dzwony. Wchodzimy do katedry. Związane niewiasty zajmują ławkę po prawej stronie od wejścia. Motłoch wiruje. Atmosfera zastyga, gdy na wysokości kościelnego chóru zasiada dwóch … Czytaj dalej Na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji

100-lecie śmierci czciciela tajemnic

Lubię czytać książki na głos, z odpowiednią intonacją i kreśleniem przy tym kształtów w powietrzu za pomocą rąk. Nawet moi uczniowie mówili: „Pan Żyła rękami macha jakby odlatywał”. No tak… Literatura wymaga oddania. Szczególnie literatura Tadeusza Micińskiego. Kilka tygodni temu zostałem jednak bardzo szybko sprowadzony na ziemię.  Powróciłem bowiem do Xiędza Fausta. Czytam w natchnieniu: pauzy, szept, krzyk. Zanurzam się w narracji, w magicznym pokoju tytułowego bohatera. Spoglądam na trumnę, w której X. Faust ma w zwyczaju… spać. Co??? Tego już moja niewiasta, która w skupieniu przysłuchiwała się historii, nie wytrzymała. „Ten Miciński miał jednak coś z głową” – skonstatowała.  No cóż.   W  lutym 1918 roku Miciński został zamordowany w tajemniczych okolicznościach na terenach dzisiejszej Białorusi. 100 lat później … Czytaj dalej 100-lecie śmierci czciciela tajemnic