Hell awaits? Ruszam w ciemno…

Widziałem w swoim życiu już naprawdę wiele koncertów. Na stadionach, w halach, w lasach, w większych i mniejszych klubach. W Polsce i w Europie. Kilka wyjątkowych sztuk pozostanie w duszy na zawsze, inne wypełniają archiwum pamięci, by przysłużyć się za kilkanaście (kilkadziesiąt?) lat w stworzeniu opowieści. Natomiast to, co wydarzyło się wczoraj w sztokholmskiej hali Hovet, przekroczyło wszelkie możliwe granice. Do tej pory próbuję się poskładać, ponieważ zostały ze mnie totalne strzępy. Na emigracji postanowiłem popularyzować polską sztukę. Do pracy pomykam z Autoportretem Witkacego wydrukowanym na torbie, natomiast wczoraj do swojej ulubionej czerni dołożyłem czerwoną bluzę z kapturem, na którym widnieje logo zespołu Acid Drinkers. NIEBO Po piętnastu minutach zaczęło robić się mroźno. Niflheim to jeszcze nie był, ale mimo … Czytaj dalej Hell awaits? Ruszam w ciemno…

Na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji

Ubiegłoroczną wycieczkę do Edynburga potraktowałem bezdusznie. Narzekałem na deszcz, chłód, przemoczone buty. Miałem pretensje do kapryśnej natury, która urządziła mi „znakomity” początek wakacji. Jasne, fajne momenty zostały gdzieś tam w pamięci. Architektura miasta, szkockie góry, połacie intensywnej zieleni. Można jednak to zamknąć w schemacie: zobaczyłem – spodobało się – wyjechałem. Tyle. Dopiero teraz czuję, jak ten krótki pobyt powraca z podwójną intensywnością, a uśpione dotąd obrazy nabierają nowych kształtów. Właściwie to od pewnego czasu żyję na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji. —————————————————- Wioska. Rozgniewany, zacietrzewiony tłum szarpie dwie kobiety w stronę kościoła. Gwar, okrzyki, wyzwiska. Biją dzwony. Wchodzimy do katedry. Związane niewiasty zajmują ławkę po prawej stronie od wejścia. Motłoch wiruje. Atmosfera zastyga, gdy na wysokości kościelnego chóru zasiada dwóch … Czytaj dalej Na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji

100-lecie śmierci czciciela tajemnic

Lubię czytać książki na głos, z odpowiednią intonacją i kreśleniem przy tym kształtów w powietrzu za pomocą rąk. Nawet moi uczniowie mówili: „Pan Żyła rękami macha jakby odlatywał”. No tak… Literatura wymaga oddania. Szczególnie literatura Tadeusza Micińskiego. Kilka tygodni temu zostałem jednak bardzo szybko sprowadzony na ziemię.  Powróciłem bowiem do Xiędza Fausta. Czytam w natchnieniu: pauzy, szept, krzyk. Zanurzam się w narracji, w magicznym pokoju tytułowego bohatera. Spoglądam na trumnę, w której X. Faust ma w zwyczaju… spać. Co??? Tego już moja niewiasta, która w skupieniu przysłuchiwała się historii, nie wytrzymała. „Ten Miciński miał jednak coś z głową” – skonstatowała.  No cóż.   W  lutym 1918 roku Miciński został zamordowany w tajemniczych okolicznościach na terenach dzisiejszej Białorusi. 100 lat później … Czytaj dalej 100-lecie śmierci czciciela tajemnic

Kartky trzy memu miastu na do widzenia

Pora posprzątać trochę w pokoju… Wszystkiego nie wezmę. Szczególnie żal mi tych płyt, książek i obrazów. Zmieszczę tylko te najważniejsze. Z drugiej strony, jak mierzyć ich „ważność”? Sztuka często współgra przecież z nastrojem duszy. Zaufam chyba intuicji. A więc sprzątam i śmieję się z tej nieprzewidywalności ludzkiego życia. Bo oto co widzę? Wśród rozmaitych pamiątek, pamiętników, teczek – zapomniany, lekko pogięty w rogach, list gratulacyjny sprzed trzynastu lat z okazji powołania do piłkarskiej reprezentacji Polski juniorów U-16 na mecz Szwecja-Polska. Czy jako niedoszły szesnastolatek mogłem się spodziewać, że szwedzka ziemia okaże się w przyszłości tak bliska? Czy mogliśmy się Tomku spodziewać, że w konsekwencji spontanicznej decyzji, wspólnie podjętej cztery lata temu na czechowickim basenie, będę pisał ten felieton? Pamiętam jak … Czytaj dalej Kartky trzy memu miastu na do widzenia

Matko Boska! Kler splunął w trzy szóstki

Przykro mi, że takie rzeczy dzieją się w Polsce, bowiem lokują kraj przy granicy zabobonnych ciemnogrodów. Przykro mi, że przekonania religijne wsparte na politycznych buciorach przywłaszczają sobie prawa ziemskie i odmawiają części społeczeństwa przeżyć duchowych tylko z tego względu, iż te znacząco odbiegają od radykalno-chrześcijańskich kanonów zachowań. W końcu przykro mi, że organizatorzy drugiej edycji Metal Doctrine Festival w Piekarach Śląskich przegrali z retoryką kleru i politycznymi impertynentami. A wszystko przez tego przeklętego Kata… Zawierucha rozpoczęła się na początku czerwca, kiedy to proboszczowie Dekanatu Piekary Śląskie wystosowali list otwarty do prezydent miasta – Pani Sławy Umińskiej-Duraj, w którym przekonywali władze do odwołania Metal Doctrine Festival. Prośbę swoją motywowali tym, iż na Kopcu Wyzwolenia nie może wystąpić zespół Kat z przekazem: … Czytaj dalej Matko Boska! Kler splunął w trzy szóstki

Płonąca majówka na bis

Zaczęło się od zgubionych biletów, które prawdopodobnie zostały wyrzucone przez przypadek razem z rozbitymi talerzami i szklankami… A wiadomo jak z biletami na Metallicę. Rozchodzą się w dziesięć minut i po sprawie. Wyobraźcie więc sobie sytuację: gorąca głowa, odliczanie dni do odlotu, godzin do koncertu, a tu brak wejściówek! Praktycznie do ostatniego momentu nie wiedziałem, czy wejdziemy. Sytuacja wyjaśniła się około 15:03 podczas rejsu bujającym promem po wodach Sztokholmu… Euforia wewnętrzna! A więc jednak zobaczę Metallicę po raz pierwszy w hali (Chorzów 2008 i Warszawa 2010 w plenerach, a to nie oddaje istoty rzeczy)… Pogoda niewiarygodna. Idealna dla spacerów i rozmów w klimatycznych knajpkach starej części centrum. Zanim przejdę do koncertu, muszę zaznaczyć dwie sprawy, które sprawiły, że ten kolejny … Czytaj dalej Płonąca majówka na bis

Przystanek Woodstock. Teatralizacja i zmierzch…

A więc to już koniec Przystanku Woodstock. Czas na PolAndRock Festival. O zmianie nazwy największej imprezy w Europie Środkowej poinformował jej szef – Jerzy Owsiak w trakcie konferencji prasowej podsumowującej finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jakbym przeczuwał rozwój wypadków… Bodajże w sierpniu ubiegłego roku napisałem tekst pt. Przystanek Woodstock XXI wieku, czyli teatralizacja społeczeństwa i zmierzch subkultur, który wygłosiłem w październiku 2017 r. podczas konferencji naukowej  Wspólnota – tradycja – przemoc. Kultura i literatura polska w kategoriach postzależnościowych zorganizowanej przez Katedrę Literatury i Kultury Polskiej Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej oraz Komisję Historycznoliteracką Oddziału PAN w Katowicach. Poniżej przedstawiam skróconą wersję przywołanego tekstu. Pełny artykuł, wzbogacony przypisami, bibliografią oraz streszczeniem w języku angielskim ukaże się w najnowszym numerze „Świata i Słowa”. Przystanek Woodstock, czyli teatralizacja … Czytaj dalej Przystanek Woodstock. Teatralizacja i zmierzch…

Jedna lampka, jeden kwiat. Milczenie

Jednym z bohaterów powieści młodzieżowej Do przerwy 0:1 Adama Bahdaja jest Rudy Milek. Ilekroć omawiam z uczniami tę lekturę, zawsze postać Milka wzbudza we mnie silne emocje, a nawet symaptię. No bo oto chłopiec, dorastający w powojennej, zniszczonej Polsce, lokuje cel swojego życia w konkretnym marzeniu. Marzeniu niezrozumiałym dla najbliższego otoczenia. Podróż na Madagaskar? Tym nędznym kajakiem? Ależ, Rudy Milku, te przeczytane książki przygodowe chyba pomieszały ci w głowie… Nie interesuję się himalaizmem. Nigdy nie zajmowały mnie wyprawy, nie czytałem o heroicznych próbach zdobycia ośmiotysięczników. Nie znałem szczegółów osiągnięć Kukuczki czy Wielickiego. Z wielkim przejęciem obejrzałem kiedyś film Everest, ale nie zgłębiałem obrazu. W trakcie odnowy biologicznej rozmawiałem czasami ze znajomym fizjoterapeutą o jego (jeszcze) półprofesjonalnych wyprawach. Czy temat mnie … Czytaj dalej Jedna lampka, jeden kwiat. Milczenie

Wena rockmana w pociągu (część II)

„Hej, zostaw tę butelkę!”. „Przecież to mój kumpel”. „Zostaw! To nie twoje! Hej, chłopaku, obudź się. Ten człowiek bierze Ci colę!”. „Zamknij się! Przecież mówię Ci, że się znamy!”. „Chłopaku…”.”Uspokój się, bo zaraz będzie problem!”. Napięcie. Szarpanina. Dworzec Główny w Gdańsku. Godzina: ok. 3.40 nad ranem. Wpierw trasa samochodowa: Warszawa – Toruń – Bielsko-Biała. Trochę byłem zestresowany perspektywą jazdy przez Warszawę. Dałem radę, choć cudem uniknęliśmy kilku stłuczek. Nie nadaję się do kierowania w wielkich miastach ze względu na skłonności do rozkojarzeń. Na jednym z parkingów dowiodłem lekkiego zacofania cywilizacyjnego. Zapomniałem zapłacić w maszynie, później pomyliłem biegi i prawie rozjechałem pachołki, ochroniarz chwytał się za głowę. Materiał godny emisji telewizyjnej. Przy wyciąganiu klucza ze stacyjki uświadomiłem sobie, że jednak pociąg to … Czytaj dalej Wena rockmana w pociągu (część II)

Wena rockmana w pociągu (część I)

Ku mojej uciesze, grudniowa rozpiska wędrówek dwukrotnie objęła Gdańsk. Im dalej, tym lepiej. Co zrobić. Po prostu podróże mnie ekscytują, wprowadzają w niezrozumiały stan nieokreślonego podniecenia. Może źródło tkwi w nieprzewidywalności? Moje przygody z PKP trwają od dobrych kilkunastu lat. Czasem przyszło mi się zdenerwować, a nawet obrazić na państwowe koleje, ale stan obruszenia nigdy nie trwał zbyt długo. Teraz to już w ogóle nie ma o czym gadać. Wsiadam w Czechowicach-Dziedzicach, sześć godzin w super warunkach i… jam już nad morzem. Podczas jazdy nie brak atrakcji. Ostatnio, zupełnie niechcący, wywołałem zaciętą dyskusję o – jakżeby inaczej – pracy nauczyciela. Chyba sprowokowałem swoim zachowaniem. Nic wielkiego. Po prostu wyciągnąłem z „taśki” stos sprawdzianów i zacząłem kreślić czerwonym długopisem błędy, punkty, … Czytaj dalej Wena rockmana w pociągu (część I)