„Jak zwierzę”. Tropem prof. Sławka za Jamesem Hetfieldem

„Mamy wolność, ale wolimy z niej nie korzystać, gdy chodzi o sprawy, na których się nie znamy” –  Leszek Kołakowski Of Wolf and Man to dziewiąty utwór na „Czarnym Albumie”. Pojawia się tuż po najsłynniejszej kompozycji Metalliki, czyli Nothing Else Matters. W wielu opisach, recenzjach jest pomijany lub traktowany ogólnikowo, choć przez wiele lat, szczególnie w trakcie trasy „Wherever I May Roam Tour” (1991-1992) był stałym punktem programu koncertowego. Ze względu na temat referatu, skierujmy uwagę w stronę warstwy tekstowej: Oto wybiegam z oparów porannej mgły / Bo z porannej mgły się narodziłem / Poluję, więc jestem / Moje żniwo z tej ziemi / To padłe jagnięta. / Oto wybiegam z oparów porannej mgły / Bo z porannej mgły się … Czytaj dalej „Jak zwierzę”. Tropem prof. Sławka za Jamesem Hetfieldem

Pozory pandemicznego zamknięcia. Wędrówka do Ameryki

„W tańcu, w kinie, fikcji czy w architekturze – wszystko, co specyficznie amerykańskie, ma w sobie coś dzikiego…” – Jean Baudrillard, „Ameryka” *** Dlaczego zrobiłeś na mnie aż tak wielkie wrażenie? Gdzie jesteś? Dlaczego czerń? Co zamierzasz? Co widzisz? „Nad Bon Aqua nadciąga burza, i to niemała. Przyszła znad Pacyfiku przez południowy kraniec Gór Skalistych i Nowy Meksyk, Teksas, Oklahomę, Arkansas aż do Missisipi (…)”*. *** Odwołano koncerty, zamknięto szkołę. Przez trzy miesiące praktycznie nie skorzystałem z autobusu i pociągu. Atrakcją nagle okazało się wyjście do pobliskiej piekarni. To trudne doświadczenie dla człowieka, który lubi drogę, trasę, zmieniającą się przestrzeń. Musiałem zwolnić, pewnie jak wielu ludzi. Musiałem zmierzyć się z pytaniami, które zadała w jednym z wywiadów Olga Tokarczuk: „Gdzie … Czytaj dalej Pozory pandemicznego zamknięcia. Wędrówka do Ameryki

Głos ocenzurowanego w demokratycznym (?) kraju [komentarz]

We wrześniu na jednej ze ścian w sali szkolnej, gdzie prowadzę zajęcia z języka polskiego, zamieściłem plakat zespołu Kult promujący koncert w katowickim Spodku w ramach „trasy pomarańczowej” 2019. Przedstawia on przepołowioną mapę Polski ze wściekłymi, napierającymi na siebie psami, które oddziela napis: KULT. Jeszcze taki plakat może wisieć w polskiej szkole, ale skoro depcze się wolność słowa i pluje na ludzi, którzy wychowali, tudzież wpłynęli na gusta kulturalne znacznej części naszego społeczeństwa, to ta wojna podjazdowa sięgnie głębiej. Zresztą wystarczy przeglądnąć teksty w zreformowanym podręczniku do języka polskiego w klasie pierwszej technikum i dość szybko można odpowiedzieć na pytanie, jaki krój obywatela jest chętnie widziany. Mniejsza z tym. John Stuart Mill w dziewiętnastowiecznym eseju „O wolności” napisał, że „wolność … Czytaj dalej Głos ocenzurowanego w demokratycznym (?) kraju [komentarz]

Stul ogona „wierny” Tomaszu

Klimat jakby wyjęty wprost z postapokaliptycznego filmu. Koronawirus szybciutko wprowadził wręcz barokowy niepokój i uzmysłowił ludziom, że: „Ziemia to ziarnko – naprawdę nie więcej” (Cz. Miłosz, O maku). Zamknęli kina, muzea, przedszkola, uniwersytety, szkoły… Dwa dni temu zwołałem przewodniczących klas i zapowiedziałem, że w takiej sytuacji spada na nich odpowiedzialność, ponieważ w chwili rozpoczęcia pracy zdalnej stają się moimi asystentami, pośrednikami na linii: nauczyciel-uczniowie. Wczoraj rozpoczęliśmy realizację materiału z folderu, który roboczo zatytułowałem „Praca w czasie koronawirusa”. Hollywoodzka i zarazem smutna nazwa. No cóż, trzeba przetrwać kryzys, a ja muszę zaakceptować to, czego nigdy nie akceptuję, czyli… wypracowania pisemne w formie elektronicznej. „Grzeszniku indyku / nadęty, przeklęty / Stul ogona, by zbawiona była dusza, ciała tusza / Stul ogona / … Czytaj dalej Stul ogona „wierny” Tomaszu

Odnawiając dusze

Jeszcze przed sekundą niejaki Pan Nergal Darski przejechał po mnie nieprawdopodobnym walcem Pure Evil And Hate ze świetnego albumu „And The Forests Dream Eternally”, a już jestem w zupełnie innej parafii. Chociaż… Czy aby na pewno innej?  Przecież każdy z wiarygodnych artystów (a może szerzej, po prostu ludzi dobrej woli) pragnie, niezależnie od prezentowanej stylistyki, uskutecznić w sobie i w innych proces odnawiania. Odnawiania duszy. Telewizja. Wachlarz programów mam mocno ograniczony, w konsekwencji napór TVP Info i Trwam jest poważnie odczuwalny, więc żeby nie paść trupem pod Kurski(e)m czy Zenonowem, muszę przyjmować reakcje obronne: albo pudło całkowicie wyłączone, albo błyskawiczny przegląd kanałów. Kilka dni temu zatrzymałem się dłużej na jednym z nich; mam na myśli ESKĘ TV, a dokładniej dość … Czytaj dalej Odnawiając dusze

Świr z krakowskiej ulicy

Kilka godzin przed batalią krakowskiej Wisły z Legią w Warszawie, napisałem do Maćka Sadloka taką oto wiadomość: „Biorę prysznic i patrzę na planty”… Jadę właśnie do Krakowa na spotkanie z człowiekiem, który niejednokrotnie wykonywał Wasz hymn. Dlatego przed tak ważnym meczem przesyłam trochę bluesa i krakowskiego klimatu”, dodając link do znakomitego utworu Andrzeja Sikorowskiego pt. Okno na planty. Niestety. 7:0 dla Legii. A pan Sikorowski jakby przeczuwał scenariusz. Godzinę przed rozpoczęciem meczu, na moją zajawkę o potyczkę Legii z Wisełką, odrzekł: „Oczywiście, że będę oglądał… Ale coś czuję, że nie będzie dobrze”. Jak już gdzieś wspomniałem, ostatnio mocno jestem zatopiony w metalu, a po wizycie w mieszkaniu Leszka Wojnicza-Sianożęckiego, to już nie ma mowy o kole ratunkowym, bowiem ciężar spakowanych … Czytaj dalej Świr z krakowskiej ulicy

Steeler. W uścisku metalowych legend

Pracuję nad biografią zespołu KAT i chyba nie jest już to jakąś wielką tajemnicą. Ta książka powstanie, niemniej ukaże się ona w odpowiednim momencie – nikt ani nic nie zmusi mnie do przyspieszenia tempa kosztem jakości. Odpowiedzialność wielka, nie może być więc spętana presją wydawniczą. Cieszę się, że w ostatnim czasie poznałem kilku ludzi, którzy pragną mi pomóc w realizacji tego szalonego pomysłu. Bezinteresownie, po prostu z miłości do KATowskiej twórczości. Materiałów (i białych kruków!) napływa sporo, po ostatnim weekendzie zasób anegdot i historii barwnie się rozszerzył. O pomyśle na trasę Legendy Metalu ze wspólnym udziałem Kata, Acid Drinkers i Vadera dowiedziałem się już w marcu. Apetyt został spotęgowany, kiedy informacje wypłynęły na powierzchnię i można było spojrzeć na pomnikowe … Czytaj dalej Steeler. W uścisku metalowych legend

A w Tychach czarny kapelusz…

Wczorajsza noc była niezwykle upalna, duszna. Wczorajszej nocy zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Wierciłem się z boku na bok. Nie mogłem spać. Od kilku lat przebywam już w trochę innym świecie muzycznym i literackim, więc nie chciałem pisać tego tekstu, mimo to… Nagle spłynęły wszystkie wspomnienia. Naprawdę nagle i niespodziewanie. Także ten cytat, który ciągle tkwi uśpiony gdzieś w głębi, a kiedyś był zapisany na ścianie: „30 lipca 1994 roku był niezwykle upalny, duszny, burzowy. Jakby natura rozgniewała się, że oto gaśnie jedno z niezwykłych zjawisk muzycznych”. Około godziny pierwszej w nocy wstałem, zapaliłem lampkę i puściłem – po dwóch latach przerwy – Dżem. Najpierw Zemsta nietoperzy, później Cegła, na koniec bootleg, czyli koncert akustyczny z 1993 roku w Radiu … Czytaj dalej A w Tychach czarny kapelusz…

Polska. W ognisku stref

Kilkanaście lat temu, kiedy to byłem uczniem pierwszej klasy liceum Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Bielsku-Białej i wracałem z kolegami z treningu do szkoły przy ul. Boruty-Spiechowicza, oberwałem po gębie od niewidzialnego sprawcy, któremu najprawdopodobniej nie spodobał się mój punkowy sznyt, czyli: wysokie buty; bojówki; koszulka przedstawiająca brytyjską flagę; czarno-czerwony, wełniany szal i dość pokaźny irokez. Do szpitala na szycie łuku brwiowego podwiózł mnie trener, natomiast w Czechowicach już zawiązywała się akcja odwetowa, mająca wyjaśnić to i owo, m.in. czy abym nie pojawił się w strefie wolnej od – używając nomenklatury pewnej subkultury –„brudasów”. Powrócę jeszcze do tej terminologii w zakończeniu, a tymczasem strefy… Na drugiej stronie dzisiejszej Gazety Polskiej, niejaki Marcin Wolski podzielił się wybitną poezją opatrzoną tytułem „Strefa normalności”, … Czytaj dalej Polska. W ognisku stref

Hell Awaits – część II i ostatnia. Araya będzie tęsknić

Tym razem nie drżałem z zimna przed wejściem do hali, nie ścinało nóg i głowy skandynawskim, mroźnym wichrem. Nie było też wokół ratujących Wikingów… Odwrotnie. Upał, skwar, żar. Temperatura dosłownie wylewała się z gliwickich kamienic, budynków, placów. Szczególnie z nieocienionego Placu Piastów, gdzie kilka godzin przed koncertem odebrałem jednego z muzyków i pośpiesznie – zważywszy na nasze czarne odzienia i buciory – podążyliśmy do pobliskiego, podziemnego lokalu gastronomicznego, by porozmawiać o zbliżającym się wydarzeniu. „Wystąpimy z całą pirotechniką, z pełnym rozmachem” – zapewnił. W naszych torbach spoczywały winyle Slayera, płyty Behemotha i zdjęcia… O ile Arena Gliwice robi wrażenie, o tyle zasady dotyczące wielkości torby, którą można było bezpłatnie zabrać ze sobą do hali – to jakaś kpina. Organizatorzy postawili … Czytaj dalej Hell Awaits – część II i ostatnia. Araya będzie tęsknić