Hell Awaits – część II i ostatnia. Araya będzie tęsknić

Tym razem nie drżałem z zimna przed wejściem do hali, nie ścinało nóg i głowy skandynawskim, mroźnym wichrem. Nie było też wokół ratujących Wikingów… Odwrotnie. Upał, skwar, żar. Temperatura dosłownie wylewała się z gliwickich kamienic, budynków, placów. Szczególnie z nieocienionego Placu Piastów, gdzie kilka godzin przed koncertem odebrałem jednego z muzyków i pośpiesznie – zważywszy na nasze czarne odzienia i buciory – podążyliśmy do pobliskiego, podziemnego lokalu gastronomicznego, by porozmawiać o zbliżającym się wydarzeniu. „Wystąpimy z całą pirotechniką, z pełnym rozmachem” – zapewnił. W naszych torbach spoczywały winyle Slayera, płyty Behemotha i zdjęcia… O ile Arena Gliwice robi wrażenie, o tyle zasady dotyczące wielkości torby, którą można było bezpłatnie zabrać ze sobą do hali – to jakaś kpina. Organizatorzy postawili … Czytaj dalej Hell Awaits – część II i ostatnia. Araya będzie tęsknić

Dziady bez idei, czyli Bal u Senatora Karczewskiego

„Ja, Mateusz Żyła, nauczyciel języka polskiego z pięcioletnim stażem, z przyjemnością i niezwykłą ekscytacją przyjmuję oficjalne zaproszenie na bal Dziady bez idei, który odbędzie się w gabinecie Szanownego Senatora, a nawet Marszałka Rzeczpospolitej Polskiej Stanisława Karczewskiego”… Widzę i słyszę, że wpadłem do kraju w odpowiednim momencie. I chociaż dochodziły do mnie konkretne i mniej konkretne informacje, to od dziś zapaliłem się maksymalnie! POPIERAM STRAJK NAUCZYCIELI! Podpisuję się pod wszelkimi apelami wspierającymi tę największą mobilizację w historii Związku Nauczycielstwa Polskiego! Ktoś może mi zarzucić: „Pięć lat w szkole? Co Ty syneczku możesz wiedzieć?”. Śmieję się z takich bzdur i tym chętniej podzielę się swoim poglądem. Nauczycielstwo to nie zawód, nie zwykła praca. Po dziewięciu miesiącach rozbratu z atmosferą szkolną, wiem, że … Czytaj dalej Dziady bez idei, czyli Bal u Senatora Karczewskiego

Trenerowi. Na pożegnanie [*]

Próbuję sobie wyobrazić ten ostatni moment. Lotnisko. Kraków-Balice. Ciemno, choć nadchodzi brzask. Niewielu podróżnych. Raczej cicho, sennie. Ktoś kupuje wodę w salonie prasowym, ktoś dosypia na krześle z torbą pod głową, ktoś dojada resztki śniadania. Okruchy spadają na ziemię. Z głośników płyną informacje o odlotach, przylotach. Ostatni pasażer zostaje wezwany na pokład. I nagle… Ciało staje się bezwładne, dźwięki niewyraźne, obraz mglisty. Upadek. Koniec. Kiedy dotarła do mnie informacja o nagłej śmierci trenera Marcina Biskupa, usiadłem. Siedziałem długo. Po kilku chwilach zorientowałem się, że w przygodzie z seniorską piłką to właśnie z trenerem Biskupem współpracowałem najdłużej. Zazwyczaj po sezonie, góra po sezonie i rundzie, trenerzy się zmieniali lub to ja przechodziłem do innego klubu. W tym przypadku chodzi o trzy … Czytaj dalej Trenerowi. Na pożegnanie [*]

Why not Spotify?

Nauczyciel języka polskiego daje tytuł po angielsku? No tak, ostatnio troszkę więcej pracuję nad tą moją angielszczyzną, więc postanowiłem trochę pokozaczyć i podzielić się klimatem. Także szwedzkim… Za oknem śnieg sypie w najlepsze, zimowy pejzaż Sztokholmu wreszcie przypomina tę Skandynawię, którą znam z baśniowych historii o św. Mikołaju i jego reniferach. Bynajmniej nie o prognozach, atmosferach, temperaturach zamierzam pisać. Po prostu ten cały „Spotifaj” ponoć narodził się w Sverige. Na muzykę mówię życie, mam już odpowiedni telefon, a mimo wszystko wzbraniam się przed zielonym kółeczkiem. Ktoś powie: „Bez jaj”…  Why not Spotify? Czytam prasę muzyczną, zapisuję w notatniku wykonawców i nazwy ich płyt. Później kajet ląduje w torbie, a ja przez kilka dni chodzę z tymi tytułami w głowie. Żongluję … Czytaj dalej Why not Spotify?

Hell awaits? Ruszam w ciemno…

Widziałem w swoim życiu już naprawdę wiele koncertów. Na stadionach, w halach, w lasach, w większych i mniejszych klubach. W Polsce i w Europie. Kilka wyjątkowych sztuk pozostanie w duszy na zawsze, inne wypełniają archiwum pamięci, by przysłużyć się za kilkanaście (kilkadziesiąt?) lat w stworzeniu opowieści. Natomiast to, co wydarzyło się wczoraj w sztokholmskiej hali Hovet, przekroczyło wszelkie możliwe granice. Do tej pory próbuję się poskładać, ponieważ zostały ze mnie totalne strzępy. Na emigracji postanowiłem popularyzować polską sztukę. Do pracy pomykam z Autoportretem Witkacego wydrukowanym na torbie, natomiast wczoraj do swojej ulubionej czerni dołożyłem czerwoną bluzę z kapturem, na którym widnieje logo zespołu Acid Drinkers. NIEBO Po piętnastu minutach zaczęło robić się mroźno. Niflheim to jeszcze nie był, ale mimo … Czytaj dalej Hell awaits? Ruszam w ciemno…

Na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji

Ubiegłoroczną wycieczkę do Edynburga potraktowałem bezdusznie. Narzekałem na deszcz, chłód, przemoczone buty. Miałem pretensje do kapryśnej natury, która urządziła mi „znakomity” początek wakacji. Jasne, fajne momenty zostały gdzieś tam w pamięci. Architektura miasta, szkockie góry, połacie intensywnej zieleni. Można jednak to zamknąć w schemacie: zobaczyłem – spodobało się – wyjechałem. Tyle. Dopiero teraz czuję, jak ten krótki pobyt powraca z podwójną intensywnością, a uśpione dotąd obrazy nabierają nowych kształtów. Właściwie to od pewnego czasu żyję na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji. —————————————————- Wioska. Rozgniewany, zacietrzewiony tłum szarpie dwie kobiety w stronę kościoła. Gwar, okrzyki, wyzwiska. Biją dzwony. Wchodzimy do katedry. Związane niewiasty zajmują ławkę po prawej stronie od wejścia. Motłoch wiruje. Atmosfera zastyga, gdy na wysokości kościelnego chóru zasiada dwóch … Czytaj dalej Na progu współczesności i XVIII-wiecznej Szkocji

100-lecie śmierci czciciela tajemnic

Lubię czytać książki na głos, z odpowiednią intonacją i kreśleniem przy tym kształtów w powietrzu za pomocą rąk. Nawet moi uczniowie mówili: „Pan Żyła rękami macha jakby odlatywał”. No tak… Literatura wymaga oddania. Szczególnie literatura Tadeusza Micińskiego. Kilka tygodni temu zostałem jednak bardzo szybko sprowadzony na ziemię.  Powróciłem bowiem do Xiędza Fausta. Czytam w natchnieniu: pauzy, szept, krzyk. Zanurzam się w narracji, w magicznym pokoju tytułowego bohatera. Spoglądam na trumnę, w której X. Faust ma w zwyczaju… spać. Co??? Tego już moja niewiasta, która w skupieniu przysłuchiwała się historii, nie wytrzymała. „Ten Miciński miał jednak coś z głową” – skonstatowała.  No cóż.   W  lutym 1918 roku Miciński został zamordowany w tajemniczych okolicznościach na terenach dzisiejszej Białorusi. 100 lat później … Czytaj dalej 100-lecie śmierci czciciela tajemnic

Kartky trzy memu miastu na do widzenia

Pora posprzątać trochę w pokoju… Wszystkiego nie wezmę. Szczególnie żal mi tych płyt, książek i obrazów. Zmieszczę tylko te najważniejsze. Z drugiej strony, jak mierzyć ich „ważność”? Sztuka często współgra przecież z nastrojem duszy. Zaufam chyba intuicji. A więc sprzątam i śmieję się z tej nieprzewidywalności ludzkiego życia. Bo oto co widzę? Wśród rozmaitych pamiątek, pamiętników, teczek – zapomniany, lekko pogięty w rogach, list gratulacyjny sprzed trzynastu lat z okazji powołania do piłkarskiej reprezentacji Polski juniorów U-16 na mecz Szwecja-Polska. Czy jako niedoszły szesnastolatek mogłem się spodziewać, że szwedzka ziemia okaże się w przyszłości tak bliska? Czy mogliśmy się Tomku spodziewać, że w konsekwencji spontanicznej decyzji, wspólnie podjętej cztery lata temu na czechowickim basenie, będę pisał ten felieton? Pamiętam jak … Czytaj dalej Kartky trzy memu miastu na do widzenia

Matko Boska! Kler splunął w trzy szóstki

Przykro mi, że takie rzeczy dzieją się w Polsce, bowiem lokują kraj przy granicy zabobonnych ciemnogrodów. Przykro mi, że przekonania religijne wsparte na politycznych buciorach przywłaszczają sobie prawa ziemskie i odmawiają części społeczeństwa przeżyć duchowych tylko z tego względu, iż te znacząco odbiegają od radykalno-chrześcijańskich kanonów zachowań. W końcu przykro mi, że organizatorzy drugiej edycji Metal Doctrine Festival w Piekarach Śląskich przegrali z retoryką kleru i politycznymi impertynentami. A wszystko przez tego przeklętego Kata… Zawierucha rozpoczęła się na początku czerwca, kiedy to proboszczowie Dekanatu Piekary Śląskie wystosowali list otwarty do prezydent miasta – Pani Sławy Umińskiej-Duraj, w którym przekonywali władze do odwołania Metal Doctrine Festival. Prośbę swoją motywowali tym, iż na Kopcu Wyzwolenia nie może wystąpić zespół Kat z przekazem: … Czytaj dalej Matko Boska! Kler splunął w trzy szóstki

Płonąca majówka na bis

Zaczęło się od zgubionych biletów, które prawdopodobnie zostały wyrzucone przez przypadek razem z rozbitymi talerzami i szklankami… A wiadomo jak z biletami na Metallicę. Rozchodzą się w dziesięć minut i po sprawie. Wyobraźcie więc sobie sytuację: gorąca głowa, odliczanie dni do odlotu, godzin do koncertu, a tu brak wejściówek! Praktycznie do ostatniego momentu nie wiedziałem, czy wejdziemy. Sytuacja wyjaśniła się około 15:03 podczas rejsu bujającym promem po wodach Sztokholmu… Euforia wewnętrzna! A więc jednak zobaczę Metallicę po raz pierwszy w hali (Chorzów 2008 i Warszawa 2010 w plenerach, a to nie oddaje istoty rzeczy)… Pogoda niewiarygodna. Idealna dla spacerów i rozmów w klimatycznych knajpkach starej części centrum. Zanim przejdę do koncertu, muszę zaznaczyć dwie sprawy, które sprawiły, że ten kolejny … Czytaj dalej Płonąca majówka na bis